CZYTASZ=KOMENTUJESZ=OBSERWUJESZ=SPRAWIASZ TYM WIELKĄ RADOŚĆ AUTORCE!

poniedziałek, 31 grudnia 2012

niedziela, 30 grudnia 2012

Rozdział 29

No więc to jest ta prawidłowa historia za którą chce podziękować tacie.
******************

Wyszliśmy z budynku i udaliśmy się do naszego hotelu. Nie to że coś ale nie było w nim zbyt wielu luksusów.. No i na moje nieszczęście, był tylko jeden pokój dzielony na dwa. Tzn. były dwa łóżka w różnych pokojach i jedna łazienka. Tsa.. Ta łazienka to jest chyba strasznie pechowa. A oto i jej historia..

Siedziałam sobie na łóżku i klikałam coś w komputerze. Weszłam na fb i tt i zrobiłam co miałam do zrobienia. Ponieważ było jeszcze wcześnie, to weszłąm jeszcze na youtube i pooglądałąm sobie filmiki z ich koncertów i niektóre z moich. Doszłam do wniosku że musze zmienić troszke styl. Odłożyłam go na bok i podeszłam do drzwi łazienki (wtedy jeszcze nie wiedziałam że pokoje są łączone) i to co zobaczyłąm normalnie mnie przeraziło! Stał tam Zayn okręcony ręcznikiem. Dokładnie przedemną i robił jakieś miny. A żebyście widzieli jego mine jak się zpostrzegł że stoi przedemną w samym reczniku który na dodatek zaczął się zsuwać z jego bioder.. W jednej chwili go złapał i i trzymał tak przez całą naszą konwersacje którą zaraz wam przedstawie
-Co ty robisz w mojej łazience?! - spytał patrząc na mnie oskarżycielsko
-W twojej? To chyba ja powinnam spytać o to ciebie!
-Nic nie ogarniam. No bo patrz. - podszedł do lustra znajdującego się po drugiej stronie łazienki i je odsunął. Ukazał mi się pokój dokłądnie taki jak mój ale odwrócony
-To ja chyba rozumiem co tu jest grane - westchnęłam - Wsadzili nas do dwóch pokojów z jedną łazienką po środku
-Aaa.. To teraz rozumiem czemu znalazłem dość sporą kasetke z kosmetykami. Mam nadzieje że nie wkurzysz się za to że porzyczyłem szampon? - powiedział rzucając we mnie pół pełną butelką. Przemilcze to że jeszcze dziś rano była pełna
-Spoko
-A mogłabyś wyjść bo chciałbym się chociaż ubrać
-Jasne- odwróciłąm wzrok od jego klatki piersiowej która nawiasem mówiąc była strasznie napompowana (^.^)
Wróciłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Potem zaczęłam się śmiać. No wybaczcie ale ta sytuacja była komiczna!

-Alex! - krzyk pana Malika wyrwał mnie z rozmyślań
-Co? - spytałam
-Jesteśmy
Westchnęłam i przesunęąłm się do wyjścia. Zobaczyłam że Zayn ma okulary powieszone na białym t-shirt-cie. Zwinnym ruchem mu je zwinęłam a on spojrzał na mnie wielce obrażony. Wyszczerzyłam się.
-Dobra ale zabieram cię dziś na kolacje
-Niech ci będzie ale prezent od Kelly nie wchodzi w gre - uśmiecham się i podaje mu ręke żeby pomógł mi wysiąść. Światła fleszy idą w ruch a nasi ochroniarze pomagają nam się przedrzeć przez fotoreporterów.
  Kiedy w końcu się przez nich przedarliśmy, zdjęłąm okulary i mu je oddałam.
-Dzięki. I możesz już opuścić ręke - mruknęłąm czując że dalej mnie do siebie przytula
-Nie. Wygodnie mi tak
Przewracam oczami i ruszam w strone windy. Kiedy docieramy do pokoju, Zayn staje przedemną a ręką zasłania drzwi.
-Widzimy się za 1h?
-Myśle że szybciej bo mamy jedną łazienke - śmieje sie - ja zajmuje pierwsza!
-Nie!!!
*************
Przepraszam że was troszke olałąm ale obiecuje poprawe. Kolejny rozdział postaram się dodać jak najszybciej bo planuje koniec tego opowiadania za mniej więcej 2 miesiące (jak dobrze pójdzie) i założenie nowego bloga KLIK który będzie opowiadał o czymś podobnym do Jamesa Bonda. Dobra lece bo musze jeszcze dodać rozdział na drugim blogu!
KOCHAM WAS!!! :***
ps. jak się wam podoba nowy szablon bloga?

niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 28

Ten rozdział dedykuje mojemu kochanemu tacie bez którego nie miałabym na niego pomysłu. A i dziękuje że zabrałeś mnie na Skyfall :*
*******************



Shanghaj - godzina 10.35

-Zayn! - wydarłam się na chłopaka który wciąż hasał po sali treningowej - Jutro nagrywamy tą scene i uwierz mi że nie chce poznać gniewy Dave kiedy się dowię że nie znasz kroków
-A po co mi kroki?
-A po to żebyś wiedział gdzie w którym momencie cię walne. O np. tak - walnęłam go w ramie z pół obrotu a on syknął z bólu
-Mogło być niżej więc się ciesz - uśmiechnęłąm się do niego perfidnie
-Wiesz co? Dzięki.
-Ależ prosze cie bardzo. - fuknęłam - A teraz wróćmy do próby
-Ale kogo to obchodzi jak walnąć?
-Mnie. Jak mi przyłożysz na mocno to Dave się wkurzy bo nie moge mieć żednych siniaków. No może poza tymi namalowanymi.
-Eh.. No dobra..
Stanął przedemną. Wzięłam czarnego pilota i włączyłam muzyke która wybijała dokładnie taki rytm w ajkim mieliśmy wykonywać kroki. Wiem że może dla was to jest nierealne ale aktorzy na planie wcale nie biją się naprawde. Ich instruktorzy ustalają choreografie tak by nikomu nic się nie stało. No oczywiście czasami trzeba walnąć troche mocnej by walka była wiarygodna..
-Dobra. 1,2..3. Nie! Nie tak! Najpierw musisz podnieść ręke i wziąć ten pistolet. No do cholery weź to zrób!
-Ale ja nie umiem. A tak wogule to nie mam motywacji..
-Zaraz będziesz miał jak ci przyłoże w twarz!
-Ale swojego chłopaka?
-Moim chlopakie jesteś tylko w mediach..
-.. I w papierach. - dodal mulat
-Oj zamknij się i pracój
-Ale ja dalej nie mam motywacji
-No do cholery, to co mam zrobić?! Przespać się z tobą?
Chłopak ochoczo pokiwał głową, a ja wywróciłam oczami.
-No to się zawiodłeś - warknęłam a po chwili do pomieszczeia weszła Kate
-Czemu nie ćwiczycie?
-Bo ten tutaj - wskazalam na Zayna - nie ma motywacji
-Zaynii.. - przeciągnęła ze słodyczą w ustach, dokladnie taką jakiej urzywała kiedy próbowała mnie namówić np. na występ na pokazie mody w staniku za 1 miliona dolców (później o tym wspomne bo ta sytuacja miała miejsce jakieś 3 dni temu) - Zacznij ćwiczyć. Alex z pewnością jakoś ci to poźniej zrekompensuje..
Spojrzeli obydwoje po sobie, a każde z nich zapewne myślało o czymś zupelnie innym.
-Kate, ty wiesz że on myśli o czymś zboczonym?
-Tak i dlaego kupiłam wam to - rzucila w chlopaka pewnym bardzo ciekawym opakowaniem. Myśle że każdy z was si domyslił co to było
-Serio?
-Tak a teraz wroćcie do pracy - uśmiechnęła sie i wyszła
-Kocham ją poprostu. Lepsza jest jak Paul
-Taa. super - warknęłam wkurzona
-A tak wogule to chcialem cie poprostu zaprosić na kolacje. To jak? Chyba że jednak wolisz to - pomachal mi przez oczami pudeleczkiem
-Nie. Wole kolacje ale najpierw ty zaczniesz pracować a dopiero poźniej na nią pójdziemy
-dobra. To gdzie mam stanąć?
****************
Sorki! Naprawde nie wiem gdzie mi uciekly te wyszkie dni a pozatym komp mi się popsul i teraz pisze z taty a on ma jakąś jaką dziwną klawiature i niektóre literki sie ne pojawiają i ALT sie zaciął.. Nie wiem kiedy kolejny więc wybaczcie.
Zarazie zapraszam na mojego drugiego bloga ;)

http://spotkanie-po-koncercie-1d.blogspot.com/

sobota, 17 listopada 2012

Rodział 27

 
 
 
*Alex*
-Czytałeś go.. -Wyszeptałam i odsunęłam się od niego  - Jak mogłeś! To prywatne! - Wykrzyczałam przy okazji dając mu w twarz
-A co ja poradze?! To nie ja zostawiłem pamiętnik w łazience Lou
-Dziwne, wiesz? Bo jakoś jeszcze nie byłam w tamtych stronach i nie zdarzyło mi się żebym odwiedziła wasze pokoje.
-Hazz - usłyszeliśmy krzyk i do pokoju wpadł zasapany Lou który najwyraźniej troche pomylił droge i przebiegł dom wzdłuż i w szerz - Nie rób nic pocho... Ooo.. Chyba przeszkodiłem..
-Louis - spojrzałam morderczym wzrokiem na chłopaka który właśnie kierował się w strone wyjścia z pokoju - Ty tu zostajesz. I ON też
Chłopcy spojrzeli po sobie. Byli lekko przestraszeni. I dobrze. Wskazałam na łóżko a oni poslusznie osiedli kurczowo się siebie trzymając. Larry Forever. Normalnie się wzruszyłam -,-
-Który z was pierwszy znalazł moj pamiętnik? - spytałam stając naprzeciwko nich
-No.. Ja - westchnął Lou
-I mam rozumieć że oboje go czytaliści?
-Tak - wyszeptali po chwili ciszy
Westchnęłam. Nie ma to jak przyjaciele wbiją ci nóż w plecy.
- Tylko wyjaśnijcie mi po co to przeczytaliście.
-No bo... nooo... wiesz... no yyy...-zaczeli się naprzemiennie jąkać
- Mówcie szybko bo inaczej odstrzele-zobaczyłam przerarzenie w ich oczach
-Chhhcielliśmyyzoozobaaczczyććććwwkimmsiekoszchasz - powiedzieli szybko
-What the f***?
- Raz już powiedzieliśmy i nie będziemy się powtarzać. Mama zawsze mi mówiła że to nie elegancko-powiedział Lou po czym razem z Hazzą zwiali.
   Już chciałam za nimi biec, ale tych idiotów chyba nikt nie dogoni. Poza tym usłyszałam Liz krzyczącą ,że mam gościa. Zeszłam na dół do salonu gdzie stał wysoki blondyn, którem na mój widok zaswieciły paczadałka. Podbiegłam do niego i się przytuliłam. Oczywiście to wszystko yło pod czujnym wzrokiem moich przyjaciół
-Tris poznaj moich przyjaciół. To Lizz, Zayn, Liam, Harry, Naill i Louis. Kochani to Tristan - uśmiechnęłam się przy okazji zerkając na Trisa który był lekko zestresowany więc żeby mu ulżyć pociągnęłam go w strone mojego pokoju.
-Zapraszam - wskazałan na drzwi do pokoju a on nieśmiało wszedł do niego.
Przez pierwsze kilka minut nie wiedziałam co powiedziec. Taka niezręczna cisza...

Kilkanaście minut później
-To wcale nie było tak! - zaśmiałam się rzucając w niego żelkiem
-Jak to nie? Bardzo konkretnie powiedziałaś mu czego chce a on jeszcze konkretniej ci odpowiedział.
-No tak ale czy wg ciebie słowo "wypierdalaj z mojego pokoju" jest używane tylko do rozmowy ze  zboczeńcami
-No wiesz nie koniecznie ale patrząc na to w jakich słowach jest ono używane to..
-Osz ty! A gdybym teraz powiedziała to do ciebie?  - a on poker face
-Ha! I co? Zagięłam cię!
-A wcale że nie. Znam twój słaby punkt - poruszył brwiami
-Tak? A jaki on jest - spytałam patrząc na niego podejrzliwie
-A taki - odpowiedział i zaczął mnie łaskotać
-Hahaha pro hahah szeee hahah przestań!
-Nie! - zaśmiał się i wylądował na mnie i tak znaleźliśmy się w dość nietypowiej sytuacji..
-Złaź grubasie
-Nie. Jesteś bardzo wygodna chociaż troche koścista. Trzeba będzie cię podtuczyć
-O nie! Nie dam się utuczyć bo ty potem wrzucisz mnie do garnka i ugotujesz rosół.
-Nie... Rosół z ciebie nie byłby zbyt smaczny...

*Zayn*
Zaraz oszaleje! Ten gościu działa mi na nerwy! Kim on do jasnej cholery za przeproszeniem jest?! Przychodzi nie wiadomo skąd (tzn widziałem go na planie i to o niego się potknąłem ale to szczeguł) i zabiera mi Alex. No normalnie super (-.-) Nie moge się doczekać kiedy się pobiorą. A najgorsze jest że nie tylko ja nic nie wiem ale reszta też. No.. chyba Lizz wie ale nie chce powiedzieć. Wrrrrrr!!!
**********************************************
To był najkrótszy rozdział który pisałam tydzień! Rozumiecie?! Dobra a teraz do rzeczy. Robie sobie małe wakacje. Takie MAX 2 tygodnie. Wybaczcie ale musze sb troche życie poukładać bo mam w nadchodzącym tygodniu 2 klasówki i 2 poprawy tak więc życzcie mi szczęścia.
Bez odbioru
Alex
ps. Zadawajcie pytania na stronie do której link jest podany w zakładkach "PYTANIA DO POSTACI" i zapraszan na reszte moich blogów gdzie postaram sie dodawać rodziały
 
 
SORY ZA BŁĘDY ALE ROZDZIAŁ PISAŁAM Z PRZYJACIÓŁKĄ-DYSLEKTYCZKĄ ^.^!!!

sobota, 3 listopada 2012

Rozdział 26

 
 
 
-Lizz! - wydarłam się na cały dom
  Tak... Za jakąś godzine ma przyjść Tris i wszystko jest już przygotowane ale jestem tam MEGA nakręcona że musze to opisać w pamiętniku a tu jest problem. MÓJ PAMIĘTNIK ZNIKNĄŁ! Jeśli ktoś przeczytał to co tam napisałam, to się powiesze. Ja tam miałam zapisane wszystko. Tzn. chodzi mi o ostatnie tygodnie bo kiedy piszesz codziennie to kiedyś ten zeszyt musi się skończyć, nie? Reszte pamiętników znalazłam ale ten jak na złość się nie chce pokazać.  Przeszykałam wszystkie szuflady i walizki. Nawet chłopców. Normalnie popadam w jakąś paranoje ale nic nie poradze. Bez pisania jestem nikim bo jak pisze to wyładowywuje swoje emocje a teraz kiedy go nie mam to tak jakbym straciła przyjaciela.
-Alex! - usłyszałam głos Naill - znalazłem coś
Pobiegłam do kuchni w której urzędował chłopak. Jak nie ma Frieda to lubi sobie podjeść bo jak jest to nie pozwala się mu zblżać do lodówki bo jak to ujął "Jeśli tak dalej pójdzie to będziesz gruby a lodówka pusta". Uwielbiam go!
-Zobacz - chłopak wskazał na wielki udziec jagnięcy któremu (ja sądze) przyglądał się od jakiegoś czasu
-Tak widze. I co z tego?
-No zobacz jak się do mnie uśmiecha ale ja nie moge go zjeść bo Fried mi zakazał a jeśli go chociaż troche skubne to nie dostane kolacji a ma być kurczak! - krzyknął a oczy zaświeciły się mu jak malutkie topazy, z których zostały zrobione kolczyki, które ostatnio kupiłam.
-Kurczak?! Gdzie? - do kuchni jak torpeda wpadł Zayn
-Ma być dziś na kolacje - Horan dumnie wypiął pierś
-Super! Uwielbiam kurczaka! - Zayn zaczął odwalać jakiś dziwny taniec którego nie potrafiłam zidentyfikować więc zamiast tam stać, poprostu go minęłam i poszłąm dalej szukać mojego pamiętnika
*Harry*

 
-Harry! Zobacz co znalazłem - usłyszałem krzyk Louisa który dochodził z łazienki
   Wszedłem tam, troche się obawiając drastycznych widoków które mogłem zobaczyć po kąpieli mojego przyjaciela
-No i co? - spojrzałam na trzymany przez niego zeszyt
-Nie poznajesz?
-No tak średnio..
-To jest przecież pamiętnik Alex
-W takim razie przydałoby się jej go oddać - wyciągnąłem ręke po zdobyć ale chłopak natychmiast ją odsunął
-Znalezione = Niekradzione - wyszczerzył się - pozatym czy nigdy się nie zastanawiałeś co królewna o tobie pisze?
-Czasem ale to jest jej pamiętnik i nam nie wolno go czytać
-No weź! Nie bądz taki drętwy! Ja rozumiem że dalej coś do niej czujesz ale żeby aż t..
-Nic do niej nie czuje, ok?! Chodzi mi o to ze to nie jest nasz więc nie powinniśmy go brać
-Ehh.. Dobra
Wyciągnąłem ręke do chłopaka który właśnie wstał i podał mi zeszyt ale przez przypadek go upuścił
-Ups.. - jęknął kiedy zeszyt wylądował na posadzce
-Ta.. - mruknąłem i podniosłem zeszytj który akurat w tym momencie się otworzył na pewnej stronie - Co to jest?
Spojrzeliśmy na strone na której widniał wycinek z gazety i zdjęcie. Byliśmy na nim.. MY
-Dalej chcesz jej go oddać? - spytał Lou
-Tak ale najpierw przeczytać - czy ja to naprawde powiedziałem?!
Ruszyliśmy w kierunku jego pokoju po czym usiedlismy na łóżku. To chyba najciekawsza z książek jaką kiedykolwiek czytałem!
 
Drogi pamięniku!
To znów ja. Ostatnie dni były ciężkie a wiesz czemu? Bo musiałam wystąpić na scenie z bandą jakiś gogusiów. W sumie to są nawet fajni ale to nie zmienia faktu że mnie wkurzają. Właśnie wróciła z sesji z nimi. Na szczęście żyje i jak narazie nie mam ochoty więcej widzieć się z tymi niedorozwiniętymi bachorami już nigdy więcej. Czasem się zastanawiam kto kieduje moim życiem bo ja nigdy w życiu nie zrobiłabym czegoś tak głupiego jak to spotkanie...
 
Wtedy nie wytrzymałem. Zamknąłem zeszyt z głosnym hukiem, przy przypadek przycinając Lou palce. Spojrzałem na niego przepraszająco i pognałem do JEJ pokoju.
-Możesz mi wyjaśnić o co tu chodzi?! - spojrzałem na dziewczyne która właśne szukała czegośw szafkach
-O! Harry! Znalazłeś mój pamiętnik - zaświergotała i rzuciła sie by mnie przytulić
-A jesteś pewna że chcesz przytulać niedorozwinięte dziecko? - spojrzałem na nią wzrokiem który równie dobrze mógłby zabijać
-Czytałeś go.. -Wyszeptała i odsunęła się odemnie  - Jak mogłes! To prywatne! - Wykrzyczała przy okazji dając mi w twarz
**********************************
Na samym początku chce podziękować Rokiszji Tomlinson która podpowiedziała mi pomysł na ten rozdział. Wiekie dzięki! Kolejne podziękowania są dla moich przyjaciółek które nie mogły się ze mną spotkać a ja z nudów napisałam ten rozdział.
Do usłyszenia
Alex  :*

czwartek, 1 listopada 2012

Rozdział 25




-Dobra! Macie 30 minut przerwy! - krzyknął Dave
Jest! W końcu przerwa! Mam dość jego i tego że ciągle się na nas drze. Wrrr!!!
  Na choryzoncie pojawił się Tris (tzn. chyba to był on bo musiałam się przekonac czy to na pewno on). W szybkim tempie podeszłam w miejsce gdzie stał ale nie pomyślałam że może tam urzędować Królowa Mrozu. Podeszłam powoli starając się by mnie na zauważyła ale niestety
-O! Alex! Co tu robisz? - spytała ze złowrogim uśmiechem na twarzy
-Yyy - zaczęłam się jąkać co mi się rzadko zdarza - przyszłam od tak.
-Aha.. To w takim razie możesz już isć
Zobaczyłam że la Tris się oddala. Tak jakby mnie unikał..
-Tak. Już ide ale czy mogłabym na chwile pożyczyć twojego asystenta? - jak to głupio zabrzmiało! Zrobiłam z siebie totalną kretynke
-Po co? Przecież masz Li-zz - kiedy tak mówi to oznacza że jest pod irytowana.
-Tak wiem ale musze go o coś spytać. To potrwa tylko chwilke. Prosze - JA się płaszcze przed Scarlett!? Musze iść do psychiatry bo źle ze mną!
-Ehh.. Niech będzie - spojrzała na mnie z pogardą
-Dzięki - bąknęłam
-Tristan! - mój puls przyśpieszył - chodz tu na chwile!
-Tak panienko? - spytał troche przestraszony. Zauważyłam że nie chciał na mnie spojrzeć albo bardziej się tego bał.
-Alex chciała.. - tylko nie mów pożyczyć cię! PROSZE! Zrobnie wszystko tylko tego nie mów! - poprosić cię o pomoc w czymś bo jej ekipa sobie z tym czymś nie radzi
  TAK! Moje modły wysłychane! Dziękuje ci Boże
-Dobrze - wymruczał i spojrzał na mnie. Nie umiałam z nich niczego wyczytać. Były.. puste
-Chodz za mną - wskazałam głową na mój namiot w którym rozbiłam obóz
-Yhm
Szliśmy w ciszy. Przepuściłam go przodem i zamknęłąm namiot. On spojrzał się na mnie przestraszonym wzrokiem który od razu poznałam. To tym wzrokiem przeszywał mnie kiedy po raz pierwszy moja noga stanęła w domu dziecka oraz kiedy go opuszczałam
-Powiedz że to ty bo inaczej tego nie przeżyje - mój oddech przyśpieszył kiedy patrzyłam mu w oczy w których próbowałam odnaleźć odpowiedz na wszystkie pytania które kłębiły się w mojej głowie.
-Ale.. ja nie wiem o co Pani chodzi - wyszeptał i spuścił głowe
-Prosze cię. Nie kłam!  Zbyt długo cię szukałam żeby znów cię stracić
I nagle chłopak podniósł wzrok.
-Szukałaś mnie?
-Oczywiście że tak - odpowiedziałam i wtedy coś sobie uświadomiłam - pamiętasz mnie?
-Oczywiście Alexiu - powiedział i się uśmiechnął (Alexia to takie moje przezwisko który wymyśli i którego tylko on mógł używać)
 Nie mogłam utrzymać swojego szczęścia na miejscu i po prostu się na niego rzuciałam. O dziwo zdążył mnie złapać i nie runęliśmy na ziemie
-Tęskniłem za tobą- wyszeptał mi do ucha
-Ja za tobą też - powoli się od niego odsunęłąm czując że gdybym została dłużej w jego ramionach, chyba bym zemdlała - Co się z tobą działo przez te lata?
-Długo by opowiadać - zaśmiał się
-To skoro tak to licze że masz dziś czas bo musisz mi wszystko opowiedzieć
-Hmm.. Czy to zaproszenie?
-Owszem. To jak? Dziś o 19 u mnie?
-Z miłą chęcią - uśmiechnął się a jak odwzajemniłam ten uśmiech przez który faceci
a) mdleli
b) nie wiedzieli co powiedzieć
c) wariowali
*****************************************
Jak wiedzicie pojawiła się nowa postać. Jak się wam podoba? Dziś byłam na grobach(pewnie tak jak wszyscy) i wpadłam tam na pomysł na pewną akcje. Myśle że domyślicie się o jaką mi chodzi bo będzie się rozgrywała na cmentarzu. Czekam na komentarze i zapraszam na reszte blogów gdzie czekam na wasze komentarze ;) 

sobota, 27 października 2012

Bonus = Scenariusz!!!

Tak więc jest to scenariusz do filmu Dave. Jest to scena z jeziorkiem więc możecie się zorientować jak to wyglądało. No i będzie jeszcze kolejna czyli 7 ta w szkole. Miłego czytania!
***************************************************************************
Przystojni zabójcy
scena 12
 
Scena w planerze. Słoneczny dzień nad jeziorkiem
Laura podchodzi do Chrisa stojącego pod drzewem. Przez cały czas rozgląda się w obawie że ktoś będzie ją śledził. Chris udaje że jest zajęty przeglądaniem czegoś w swoim telefonie
 
LAURA
Masz?
 
Chris
Mam. Znalazłem to w archiwach. Miałaś racje ze tam będzie.
[wyciąda z kieszeni koperte]
 
Laura
To dobrze. Musimy to teraz pokazać reszcie. Trzeba coś z tym zrobić bo jak tak dalej pójdzie to Rebeca.. Eh... Szkoda gadać
 
Chris
Tak. Masz racje. Jestem tylko ciekaw czy naprawde dali się nabrać na tą randke. Przcież mogą nas obserwować
 
Laura
W takim razie zróbmy cos żeby to wyglądało jak randka.
 
Chris
[kiwa głową i wysówa ręke tak, by partnerka ją pochwyciła] Czy to wystarczy?
 
Laura
[patrzy na niego i się uśmiecha] Myśle że tak
 
[idą po ścierzce wprost do altanki]
 
Chris
Miałaś tak że chciałabyś przestać być agentką i znów wrócic do normalnego życia?
 
Laura
[spogląda na niego kątem oka]
Wiele razy. Najgorsze jest to że nawet gdybym chciała to zrobić, to się nie uda. Nie moge np. powiedzieć osobie którą kocham tego co czuje bo przecież "jesteś agentką i w tej pracy nie ma czasu na miłostki"
 
Chris
Zanm to.. Posłuchaj.. Musze ci coś powiedzieć
[patrzy się na nią i po jego minie widać że troche się denerwuje]
 
Laura
No.. Słucham
 
Chris
Nie chce się już dłużej kryć. Kocham cię Lauro!
 
Kamera robi zbliżenie twarzy dziewczyny po której widać że jest nieco zdziwiona ale i wystraszona. Rozgląda sie wokoło szukając czegoś co by jej pomogło ale zanim to znajduje, Chris łapie ją za podbródek i unosi tak by patrzyła mu w oczy

Chris
Powiedz co do mnie czujesz

Laura
Chris..

Chris
Powiedz żebym przestał to przestanie ale powiedz co do mnie czujesz

Laura
Ja... [markocze pod nosem ale zauwarza cos za nim] Uciekaj!
 



Przystojni Zabójcy
Scena 7
Szkoła. Korytarz.
Laura i Chris stoją na przeciwko Rebecy która bacznie się im przygląda.

 
 
Chris
Dobra. Rebeca, co tu się dzieje?
 
Rebeca
Ależ nic. Przecież wszystko jest w najlepszym porzadku
 
Chris
No właśnie nie. Czemu zamiast strzelić w tego mężczyzne, pomogłaś mu uciec? Przecież wiesz że mogą cię za to wyżucić z agencji
 
Rebeca
Oj wcale mu nie pomogłam. Ja tylko otworzyłam okno..

Laura
[krzycząc] KŁAMIESZ!

Rebeca
Jakże bym śmiała?
 
Laura
Przeszłaś na ich strone, tak?

Rebeca
Ależ skąd! Ja zawsze byłam po ich stronie

Chris
Jak tak możesz?

Rebeca
To było proste. Agencja potrzebowała ludzi a moi chcieli mić informacje na boerząca. Świetnie dobra para. Tak samo jak wy [uśmiechnęła się złośliwie]

Chris
Ty nic nie wiesz!

Rebeca
Skarbie, ja wiem więcej niż ci się wydaje. Będziecie dziś w agencji? Przekarzcie im mojewymówienie
[podaje im plik papierow i odchodzi]

Laura
Niewierze! Moja najlepsza pszyjaciółka nas zdradziła?!

Chris
To nie jest nasz największy problem. Narazie musimy zrobić cos z tym że mają przewage

Laura
Ale co?

Chris
Mam plan. Chodź!
[ciągnie Laure w strone wyjścia z budynku]

Laura
A jesteś pewien że to bezpiecze?

Chris 
Nie ale w życiu trzeba ryzykować



Rozdział 24



PRZECZYTAJ NOTKE POD ROZDZIAŁEM!!!
 


  Usiadłam na krześle i oddałam się w ręce moim czarodzieją. Dziś miałam mieć na sobie sukienkę i baleriny (garderobiana doszła do wniosku że moge się wywalić na szpilkach chodząc po trawie i że jeśli się tak stanie to będe mieć problem. Co prawda to mają jeszcze z 5 takich kopi ) 

Hollywoodzki sekret numer 17
Projektanci na planie tworzą kopie kostiumów na wypadek zniszczenia lub uszkodzenia w czasie kręcenia. Czasem potrzeba ich kilkanaście np. kiedy kręcimy scenę w której oblewają kogoś sokiem. Jak myślisz, ile razy powtarza się tą scena żeby wypadła dobrze?

  Wracając jednak do tego co się tu będzie działo. Ta scena jest dziwna bo niby ja i Zayn umówilismy się na randkę a tak naprawde to w sprawie w jaki sposób unicestwić gang Rebecy (w tym przypadku Scarlett) a potem sie okazuje że jednak naprawde poszliśmy na tą randkę. Dziewny troche ten pomysła ale nie będe dyskutować.
  Kiedy skończyli prace nademną, wyszłam z mojego namiotu i udałam sie na plan. Znów Tris gdzieś zniknął i nie mogłam z nim pogadać. I jak to zwylke musiały się zacząć zdjęcia. Wszyscy byli już gotowi a my z Zaynem szliśmy na właściewe miejsce.
-Ślicznie wyglądasz - szepnął mi
-Dziękuje - troche sie zarumieniłam
Stanęłam i zdjęcia się rozpoczęły.
-I....AKCJA! - krzyknął Dave
-Masz? - spytałam podchodząc do niego
-Mam. Znalazłem to w archiwach. Miałaś racje ze tam będzie.
-Musimy to...
-STOP! - usłyszałam wrzask reżysera - włóżcie w to więcej uczucia. Macie pokazać że jesteście przejęcie, rozumiecie? Zaczynamy od początku
 Wróciałam na swoje miejsce. Kilka razy kręciliśmy tą samą scene.
Czy kiedyś się zastanawialiście ile SETEK razy była kręcona jedna scena którą oglądacie? Czasem żeby to potem zmontować potrzeba dziesiątek czy nawet godzin. Mój rekord to 142 razy. Na serio! Wiecie jaki był ubaw?! To była akurat scena w której nie dało się nie wybuchnąć śmiechem. Miałam na sobie struj klauna jak i reszta osób (miałam wtedy 13 lat) i co chwila gdy na kogoś patrzylimy to wybuchaliśmy śmiechem. Nawet reżyser! Hahahaha!
 -Ujęcie 26! I akcja!
I znowu. W końcu doszliśmy do sceny w której Chris (Zayn) mówi Laurze (mi) że ją kocha. W myślach powtarzałam kolejne kwestie.
-Nie chce się już dłużej kryć. Kocham cię Alex!
-CIĘCIE! ZNÓW POMYLIŁEŚ TEKST! MIAŁO BYĆ LAURO!!!
-Ups.. - bruknął i spojrzał na mnie lekko speszony a potem (jak mi się zdawało) spuścił głowe (ale chyba tylko po to żeby popatrzeć sobie na mój biust. Czy wszyscy faceci myszą być tacy zboczeni?!)
************************
Je! Było aż 11 komentarzy więc jestem mega Happy. Jestemw dobrym chumorze z tego powodu i dlatego dodam bonusa. Nie powiem wam co to będzie ale będziecie szczęśliwi. Powinno się pojawić wieczorem. Ilość komentarzy zsumuje z tą i tamta i jeśli będzie 15 razem to dodam kolejny więc zkomentujcie tu i tu.
W kolejnym wprowadze Trisa (tak wiem że się wygadałam ^.^) Po prawej jest ankieta w której pewnie już braliście udział ale coś się dzieje z bloggerem i i wszystkim kasują się wyniki ankiety. Nie podoba mi się to ale dobra...
W zakładkach pojawiły się "Pytania do postaci" więc zapraszam do pytania. I na reszte moich blogów gdzie dalej czekam na wasze komentarze
Alex xox

sobota, 20 października 2012

Rozdział 23


-ŻE W CZYM? - ryknęłam
-No myślałam że to dla ciebie oczywiste.
Spojrzałam na Zayna którty był równie zszokowany co ja. A może nawet bardziej.
-A kto tak powiedział?
-Vanessa
-I ty sie na to zgodziłaś?
-Nie miałam wyboru. Musimy się stosowac do jej zaleceń. Miałaś to w umowie
-Wrr
-Ale.. Nie ma jakiejs luki żeby ten przepis złamac? - spytał nieśmiało Zayn
-Nie. Rozmawiałam już z prawnikami i nie da się
-A co gdyby jedno z nas miało kogoś?
-To i tak ich nie obchodzi - westchnęła ciężko - pozatym ta wiedomość już wypłynęła do mediów i nie mamy na to wpływu. Teraz jesteście znani oficjalnie jako para. Zayn + Alex = Zalex
-Serio? Taka nazwa?
-No tak. To nie ja ją wymyśliłam tylko fani. No a teraz wybaczcie ale ide załatwić coś w sprawie wywiadu - i wyszła. No bardzo inteligentnie z jej strony
-Co teraz robimy? - spojrzał się na mnie
-Trzymamy sie tego co postanowili za nas inni
 
Następnego dnia rano
 
"Drogi pamiętniku
Chce spać! Jedziemy właśnie do studia. Dziś kręcimy scene przy jeziorku. Ma tam byc jakiś watek romantyczny. Słyszałam że niektóre z tych fotek mają zostac wrzucone do siecie żeby ogłosić nasz związek. Super. A ta nazwa to już wogule! Czemu nie moge znów być 3-letnią dziewczynką i siedzieć razem z rodzicami i Carmen w kuchni i przygotowywac specjalne grzanki. W pewnym sesie dobrze że jest jak jest ale z drugiej strony wolałabym znowu mieć rodziców. Ale mówią że jeśli kogoś kochasz to daj mu wolność. Już raz to zrobiłam i więcej nie chce. Kończe bo chłopcy podglądają co pisze"
 
Plan na dziś
  1. Wstać
  2. Przeżyć
  3. Iść spać
A tak na serio to:
  • Pogadać z Tristanem
  • Dogadac się z Zaynem na temat naszego "związku"
  • Nie zabić Scarlett
  • Znaleźć list od rodziców
Dobra. Jestem na miejscu. Szukam Trisa. JEST! Ale ja nie moge do niego podejść bo musze sie przygotowac do zdjęć. Wrr! Czemu nic nie idzie po mojej myśli?!
**************
niebyło 10 komentarzy ale i tak jest 23. Nie chce mi się rozpisywać. Zapraszam na reszte moich blogów i czekam na komentarze
Następny będzie za 10 komentarzy i mówie wam. WARTO!
Alex

Rozdział 22




Stałam tam jak osłupiała. Nie umiałam wydusić z siebie słowa. Chciałm do niego podejść i rzucić się mu w ramiona ale najwzyczajniej nie umiałam. To mnie przytłoczyło.
-Idziemy? - usłyszałam za sobą głos Zayna
-T..tak.. - odpowiedziałam wciąż patrząc się na chłopaka który próbował pomóc tej wrodnocie, wydostać się spośród tłumu fanów.
-Coś się stało? - poczułam jego dłoń na moim ramieniu
-Tak troche... - mruknęłam
-Czy ON ci coś zrobił? - spytał patrząc się w tą samą stronę co ja
-Nie
-To dobrze. Wiesz co?
-No..?
-Ja pamiętam tego gościa. To on mi dał tą kartkę która miałem ci przekazać
Spojarzałam na niego lekko przerażona. Jak to?! Przecież to niemożliwe! Ale teraz to sie układa w całość. Kartka od tego gościa była kartą z numerem Trisa. Mojego starego przyjacila. Ale w jaki sposób on się znalazł w L.A.? Musze się go zapytać.
   Kiedy chciałam do niego podejść i dowiedzieć się czy to on dał mi ta kartke i czy jest tym przyjacielem, on wsiadł do limuzyny i odjechał. Szlak! Dobra nie panikuj. Dowiesz się jutro na planie.
-To idziemy?
-Tak - odpowiedziałam i ruszyłam w stronę czarnej limuzyny w której zapewne siedziała cała reszta.

Dwie godziny później
 
Usiadłam na kanapie a do mnie dołączyła się reszta. Włączyliśmy jakiś film i zatopiliśmy się w jego akcji. Po chwili usłyszałam głoś Kate. Nie nalezał on do tych miłych i przyjamnych. Coś ją zdenerwowało. Wiedziałam to.
-Alex! Zayn! Chodzie tu!
Spojrzeliśmy na siebie. Oboje nie wiedzieliśmy co zrobiliśmy ale to chyba było coś złego. Hmmm a może to nie my?
-Uuu... Szykuje się awantura - zaśmiał się Hazza
-Zamknij się Styles- warknęliśmy z Zaynem w tym samym czasie
-Po nazwisku to po..
-Tak tak.. Wiemy jak się to kończy, Harry. Nie muszisz się wysilać
-ALEX!!! ZAYN!!!
-Idziemy! - i poszliśmy w strone ogrodu
-Wołałaś? - spytał niewinnie Zayn
-Tak. Siadajcie.
-Dobra. O co chodzi? - spytał się Malik kiedy wygodnie się usytuowaliśmy na krzesłach
-Rozmawiałam przed chwilą z waszym manadżerem - tu wskazała na Zayna - który z  kolei rozmawiał z agentami Vanessy (od. aut. dla przypomnienia: Vanessa jest "menadżerem" filmu. Dba o to żeby film miał większy rozgłos) którzy natomiat mieli wiadomość od niej.
-Dobra. Rozumiemy. Jaka to wiadomość?
-Razem z Zaynem będziecie musieli bardzo często sie spotykać z prasą w związku z filmem. NAPRAWDE CZĘSTO. I bez reszty chłopaków
-Dobra. Ja nie wiedze problemów - uśmiechnęąlm się
-I na wszystkie imprezy, wydarzenia Hollywoodzkie i inne rzeczy tego typu będziecie chodzić razem
-Ok - tym razem to Zayn się uśmiechnął
-I razem bedziecie udzielać wywiadów..
-No zrozumieliśmy. Nie ma problemu
-To dobrze. Bałam się że będą jakies problemy i nie będziecie chcieli udawac że jesteście w związku...
-ŻE W CZYM? - ryknęłam
*****************************
Dobra. Nie chce mi się rozpisywac więc powiem że ten rozdział jest jakiś taki nijaki. Za kolejne 10 komentazry bd 23 rozdział no chyba że nie będe miała czasu żeby go napisać. Dobra. Zapraszam na reszte moich blogów. Na "SPOTKANIU PO KONCERCIE" jeszcze dziś powinien się pojawić 13 rozdział a na "One Direction + one new person"jest już 3 rozdział i jutro pojawi się 4 (chyba). Linkimacie w zakładkach u góry
Alex

piątek, 19 października 2012

Rozdział 21



Rano

  Wstałam o 5! Jezusie! Weź mnie ratuj. Mam takie wory że makijażystce z trudem uda się je usunąć (mam nadzieje że się uda). Mój organizm nie jest przyzwyczajny do takiego trybu życia. Eh... Ale nic nie poradze. Dave musiał przyśpiszeć produkcje. I czyja to oczywiście wina? No jasne że moja bo "miałam wypadek".. Jasne! Najlepiej zwalić wszystko na mnie!
  Tego dnia kiedy weszliśmy do studia filmowego (obecnie była to szkoła) zobaczyłam znajomą postać wydającą polecenia jakiemuś chłopakowi. Podeszłam do niej.
-Co tam u ciebie Scarlett?
-A dobrze - uśmiechnęła się sztucznie bo byłam pewna że gdyby nie to że obok nas kłębią się tłumy jej fanów to z pewnością by się na mnie rzuciła z zbliżanie się do niej na dłogość 2 metrów
-Kto to jest? - wskazałam na chłopaka który wydawał się być znajomy
-Mój nowy asystent. Ja potrzebuje jego a on mojej kasy więc idealnie do siebie pasujemy
Chciałam zaptać o coś jeszcze ale musiałam iść się przebrać i umalować.
-To świeynie że w końcu kogoś znalazłaś - odpowiedziałam i ruszyłam do mojej ekipy

  W Hollywood każdy z nas ma swoją własną ekipe. Czy to chodz o przyjaciół czy tez o makijarzystów i fryzjerów. Ja miałam swoich w Londynie a teraz Kate załatwiła mi nowych. Sa mili ale i tak wolałam Shanti i Grega.
-Witaj słoneczko - Uśmiechnął się Paul
-Witaj - odpowiedziałam
-Dobrze. Siadaj i zaczynamy. Ja zrobie ci fryzure a Rebeca makijaż, ok?
-Jasne
 
 Podam wam dodatkowy sekret Hollywood który niestety nie ma numery na mojej liście. Studie filmowe czasem mają własnych, zaufanych stylistów i dość często odmawiają by zaufani styliści tych gwiad które grają w danej produkcji, stylizowali ich. Mi sie jednak udało

Kilka godzin później
 
  Wyszłam przed szkołe razem z resztą ekipy. Wszyscy się uż zwijaliśmy bo zdjęcia TU się skończyły. Jutro ma być nagrywana scena nad jeziorkiem. Nasz kochany reżyser stwierdził że najpierw nagramy sceny w plenerze a potem przeniesiemy się do studia.
Kiedy tylko fani mnie zobaczyli (a było ich na pęczki przed budynkiem) podbiegli i zaczęli prosić mnie o autografy. Z uśmiechem robiłam sobie z nimi zdjęcia i podpisywałam się w zeszytach, na kartkach a nawet na różnych częściach ciała czy garderoby. Wyszłam jako pierwsza bo nie miałam ochoty się kisić w tej "trumnie" jak to określała szkołę większa część statystów. Reszta jeszcze się przebierała albo czekała aż podjada limuzyny.
  W końcu wyszła Scarlett. Z nichęcią spojrzała na fanów kłębiących się przy mnie i ruzyła w strone jej limuzyny która jak na zawołanie podjechała. Na jej nieszczęście fani ją przyuważyli i od razu podbiegli. Zobaczyłam tego chłopaka który był jej asystentem. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie a od odwzajemnił ten uśmiech. Zobaczyłam jak idzie w moją strone.
"Ciekawe po co?"
Był już kilka metrów odemnie ale Scarlt zaczęła coś krzyczeć żeby jej ktoś pomógł. Najbardziej zdziwiły i zaskoczyły mnie słowa
-Tristan, pomóż mi do jasnej cholery - a chłopak od razu do niej podbiegł
O co tu chodzi? Czy ja jestem w ukrytej kamerze?!
******************
Dobra. Było 10 komentarzy to jest 21 rozdział. Miałam go dodac wczoraj ale miałam strasznie dużo do nauki i wg więc rozumiecie. Dobra więc wprowadzam stałą zasade
10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ
i vice versa
 Do usłyszenia
Alex

wtorek, 16 października 2012

Rozdział 20


Wieczorem

-Wszystko mnie boli! - jęknął Zayn, rozkładając się na kanapie stojącej w salonie
-Nie marudz. Na pocieszenie powiem że będzie jeszcze gorzej - uśmiechnęłam się
-No wielkie dzięki! - warknął oburzony
-Zawsze do usług. - i poszłam do  swojego pokoju.
-Gdzie jest mój komputer, gdzie jest mój komputer, gdzie jest.... MAM! - krzyknęłam radośnie
Podłączyłam to cacko do kontaktu. Wiem że jest późno ale chciałam jeszcze sprawdzić co o mnie piszą w sieci oraz moje konta na Tweeterze, Facebooku i jeszcze kilku.
  Dobra... Dodałam posta na mojej tablicy. Pisało tam:

"Witam sznownych fanów, fanki i i wszystkich którzy to czytają. Wiem że ostatnimi czasy rzadko bywałam na tej stronie. Bardzo Was przepraszam ale sami rozumiecie.. Rozpoczęły sie zdjęcia i nie mam czasu żeby spokojnie usiąść i odpocząć. Pisze głównie po to żyby coś wyjaśnić. Wiele osób sądzi iż ja oraz Zayn Malik jestesmy parą. No więc tu was zaskocze. Nie jesteśmy. Ja i całe One Direction tylko się przyjaźnimy. (...)"

  Kiedy skończyłam, zamknęlam laptopa i poszłam do łazienki wziąść kąpiel. No więc trwała ona nieco dłużej niż przypuszczałam ale co tam. Nałożyłam na siebie piżamkę która składała się z szortów i luźnego T-shitu. Wróciłam do łożka i zgasiłam światło próbując zasnąć.
  Minusem posiadania pokoju zaraz obok wielkiego akwarium jest to że nawet w nocy pali sie światło także nawet jeśli niewiem co byś zrobła to i tak się tam spojrzysz i będziesz patrzeć na te wszystkie rybki.
  Zaczęłam się zastanawiać nad tym co będzie dalej. Pamiętacie jak wam wspominałam o Carmen i Tristanie? Oraz o tym że nigdy nie chce się zakochać? Ta... Wszystko wskazuje na to że jestem na dobraj drodze do tego. Znaczy do zakochania a nie do Trisa i Carmen. Z oczu popłynęło mi kilka łez które skapnęły na poduszkę.

"Kiedys cię znajde i już zawsze będziemy razem"

Dalej nie rozumiałam tego wszystkiego. Po co zamknęli ten ośrodek?! Przecież gdyby tego nie zrobili to teraz bylibyśmy razem! A co jeśli to jakiś sprawdzian? Możliwe... Czuje że coś się za tym kryło. Wtedy pewna myśli spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Wstałam i jak strzała pobiegłam do salonu gdzie siedzieli chłpcy i Lizz.
-Lizz. Gdzie jest list który zostawili mi rodzice? Ten przed wyjazdem!
-No on jest gdzieś na... wysypisku - zaśmiała się
Ja nie wiem co oni jej dali ale jeśli jutro bedzie mieć kaca to nie ręcze za siebie. Wrrr...!
-Dobra a tak na serio?
-U ciebie w walizce do której pakowałyśmy jakieś papiery. Miedzyinnymi twój pamiętnik.
-Ty prowadzisz pamiętnik? - Lou spojrzał się na mnie a potem porozumiewawczo skinął na chłopaków - możemy pomóc szukać
-Sama sobie poradze - odpowiedziałam i pognałam do naszego "magazynku" w którym trzymaliśmy wszystkie niepotrzebne rzeczy na które nie było miejsca w pokojach ani innych miejscach (Międzyinnymi obok znajdowała sie spirzarka w której Fried trymał większe zapasy na kótre nie miał miejsca w lodówce. Narazie jeszcze nic tak nie wylądowało). Zaczęłam szukac ale nie mogłam. Nie było go w tej walizce a bynajmniej ja go nie widziałam
-Poszukam jutro jak będzie coś widać - mruknęłam i wróciłam do łóżka
***************
Dobra. Był 10 komentarzy więc jest 20 rozdział. Wiem że jest kiepski ale akcja się rozpocznie w kolejnym albo jeszcze następnym wiec radze wam czytać. Następny dodam za kolejne 10 komentazry także powodzenia i do usłyszenia.
Alex

sobota, 13 października 2012

Rozdział 19




Pierwszy dzień na planie
  Jest godzina 7.45 a my od godziny czekamy na rozpoczęcie zdjęć. Obecie nagrywamy scene w szkole (dokładniej liceum) które zostało wynajęte na 2 dni zdjęć a że w weekend nie możemy nagrywać to musimy to zrobić dziś. Tylko jeden sektor jest wynajęty i mamy na tą scene tylko dwa dni. Najgorsze jednak jest to że co chwile do szyby podchodzą jacyś uczniowie i podglądają. W końcu jednak jakaś mądra osoba zakleiła szyby tak żeby inni uczniowie nie podglądali.
  Jest pierwszysdzień zdjęć ale i tak wygląda jak każny inny. Kiedy kręcisz filmy, ostatni dzień niczym nie różni się od pierwszego. Takie to już uroki.
  Kilku uczniów z tej szkoły jest statystami i co chwila któryś z nich do mnie podchodzi po autograf. Normalnie jeden prawie się posikał ze szczęścia jak mu podpisałam zdjęcie. Ech..
-Alex, Zayn Scarlett! Macie 10 minut.
-Super to ja ja skocze do łazienki - i już go nie było (mowa o Maliku)
Pokręciłam tylko głową i sięgnęlam do torebki. Chwile w niej grzebałam aż w końcu wyciągnęłam tabliczke gorzkiej czekolady.
-Skąd to masz? - Kate spojrzała na mnie z ukosa
-Yyy... Ze sklepu?
-Oddaj mi to. Przeciez wiesz że nie możesz tego jeść bo będziesz musiała się dłużej odchudzać!
-Kate.. Najpierw się opanuj a potem mnie wysłuchaj. Jak zjem jedną kostkę czekolady to dostarcze organizmowi energi i sobie szczęścia. Jeśli będe mieć więcej energi i będe szczęśliwsza to będe lepiej grała. Jeśli będe lepiej grała to nakręcimy scene szybciej i film będzie lepszej jakości a to wpłynie na rozwój mojej kariery. Czy jedna kostka czekolady nie jest lekarstwem na wszyskie otaczające mnie problemy?
-No dobra - westchnęła a ja się wyszczerzyłam
 
*Zayn*
 
Zacząłem szukać toalety co nie był łatwe. W końcu jednak dotarłem. Normalnie nie posiadałem się ze szczęścia.
- 4 minuty! - usłyszałem krzyk
W pośpiechu załatwiłem swoje potrzeby i wyszedłem z pomieszczenia. Na moje nieszczęście, wpadłem na kogoś
-Bardzo przepraszam - jęknąłem pomagając nieznajomemu się podnieść
-Nie się nie stało - uśmiechną się delikatnie nie przerywając się otrzepywać - Ty jesteś Zayn?
-Tak
-Kumplujesz się z Alex? - spojrzał na mnie
-No...
-Mógłbyś jej to dać? Nam, statystom, nie pozwalają się do was zbliżać a strasznie mi na tym zależy. - wręczył mi do ręki małą, niebieską karteczke
-Dobra ale nie obiecuje że to przeczyta
-I tak dziękuje
Dobra. To było dziwne. W szybkim tempie wrócilem do sali a że Alex już czekała na planie (razem ze Scarlett) to przekazałem tą karteczke Liz.
  Zaczęliśmy kręcić scenkę. Dziewczyny grały bardzo realistycznie ale to nie wystarczało Daveowi. Scarlett ciągle się na mnie patrzyła i uśmiechała uwodzicielsko a ja tylko delikatnie na nią spoglądałem. Ta dziewczyna mnie przeraża! Spojrzałem na Alex a ona posłała mi uśmiech z serii "Wszystko będzie dobrze tylko sie wyluzuj" Mam taką nadzieje bo to dopiero pierwszy dzień zdjęc a ja juz mam dość'
*Alex*
-Macie 20 minut przerwy! - krzyknął Dave i odszedł do kamerzysty żeby porozmawiać z nim na temat kątu pod którym powinien nagrywać.
-Nareszcie - pisnęłam i ruszyłam w stronę mojego krzesła (tak gwiazdy mają krzesła takie jak reżysterzy).
-Jestem wykończony - jęknął Zayn który razem ze mną ruszył do naszje paczki.
-Tak a to dopiero początek - westchnęłam tylko i blado się uśmiechnęłam
Usiadłam w końcu na upragnionym siedzisku które w tym momencie było najwygodniejsza rzeczą na jakiej siedziałam.
-Alex. Jakiś chłopak ci to dał - powiedziała Liz i  podała mi karteczkę
-Skąd to masz?
-Spytaj sie Zayna - spojrzałam na chłopaka który wtym momencie opustaszał półlitrową butelke wody
-No poszedłem do łazienki i wpadłem po drodze na jakiegoś gościa który prosił żebym ci to dał.
-Aha
Otworzyłam karteczke a moim oczą ukazał się numer i słowa "Call me maybe"
Nie ograniam o co chodziło ale codziennie dostawałm setki takich krteczek więc nie miałam zamiaru robić wyjątku dla tego gościa i zgniotłam karteczke.
*********************************************
Więc jestem zaskoczona że pod ostatnim rozdziałem był 10 komentarzy dlatego ogłaszam że ten blog zostaje ODWIESZONY! Kolejne rozdziały będą dodawane kiedy pod rozdziałem będzie conajmniej 10 komentarzy. Dziękuje i do uslyszenia.

piątek, 12 października 2012

Rozdział 18


Patrzyłam się na nią w kompletnym osłupieniu. W głowie obmyślałam już plan jakby (przez przypadek) odstrzelić Dave.
-Czyli jak widze wy się już znacie.
-Nawet za dobrze - odpowiedziałam już oschle
-Więc kontunuując zrobiliśmy delikatne przeróbki w scenariuszu. Alex, Zayn i Scarlett zagrają główne role a reszta chłopaków będze naszymy drugo-planowymi gwiazdami. Nowe scenariusze powinny zostać wysłane dziś wieczorem. Pierwszą sceną którą będziemy kręcić jest scena 9. Do tego czasu macie doskonale umieć tekst. Moim ludzie prześlą wam jeszcze szczeguły. A i jeszcze jedno. Aneksy. Powinniście je nam przesłać już dawno ale z wiadomych przyczyn zdjęcia się opóźniły. Cóż więc czekamy na aneksy i...
  Moge się założyć że spytacie "co to aneksy?". Więc zamiast szukać tego w internecie to ja wyjawie wam jednen z Hollywoodzkich sektertów. Dokładniej na mojej liście ma on numer 24

Hollywoodzki sekret numer 24
Aneksy to te tajemnicze dokumenty które zawierają żądania gwiazd. Każdy może zażyczyć sobie czego tylko chce ale studia filmowe pilnują żeby nie wymknęło sie to spod kontroli i żeby gwiady nie zaczęły ich wodzić za nos. Ja mam zamiar zarzyczyć sobie:
  • Kawy, herbaty i shaków z Coffee Bean and Tea Leaf no i oczywiście Starbucks-a
  • Lunche z Gregoriano Restaurant
  • Świerzych owoców
  • Rower do ćwiczeń
Wracając do tematu. Było źle a musiało być jeszcze gorzej...
-Mam, dla was jeszcze jedną wiedomość. Żeby film miał odpowiedni rozgłos, zatrudniliśmy jedną lepszych przedstawicielek. Tak więc powitajmy Vanesse Meyers.
  Spojrzałam na Kate. Ją też chyba zmoroziło. Ta... znała Vanesse... kiedyś miała okazje się z nią poznać...
-Bardzo mnie cieszy to że będziemy razem pracować. Moi ludzie dogadają się z waszymi i przekarzą wam wszelkie informacje które..... - dalej nie chciało mi sie słuchać
 Kiedy nasze spotkanie się skończyło, Scarlett musiała koniecznie do mnie podejść. Wiedziałam że to nie wróży niczego dobrego.
-Witaj słoneczko ty moje - uśmiechnęła się sztucznie
-Odpuść sobie - przewróciłam oczami
-Dalej chowasz uraze za Machaela? Nic nie poradze że wolał mnie. Poza tym był genialny w sprawach łóżkowych. Nie rozumiem jak mogłaś nie spróbować. - normalnie jad wypływał z jej ust
-Zapomniałam ci za to podziękować. Strasznie mnie rozpraszał przy pracy ale kiedy zaczęliście razem chodzić wszystko wrócilo do normy. Pozatym posowaliście do siebie. Oboje wnerwiający i niedogoleni. - złośliwy uśmiech i gotowe. Scarlett zaraz puszczą nerwy.
-Nawet nie wiesz jak strasznie się ciesze! A ty znalazłaś swoją drugą połówkę czy dalej jesteś singielką?
-Jeszcze szukam ale nie martw się. Nie czuje się samotna i pominięta
-Alex - usłyszałam za sobą glos Lizz która w pore chciała mnie wyciągnąć z piekła o nazwie Scarlett Evans - musimy jechać. Za 10 minut udzielasz wywiadu telefonicznego.
-Już ide - ostatni raz posłałam dziewczynie zwycięskie spojrzenie i odeszłąm śmiejąc się pod nosem
"To będą niezapomniane zdjęcia ale i tak mam ich już dość" - pomyślałam

Hollywoodzki sekret numer 1
Nie wierz we wszystko co słyszysz w mediach ze sławnymi. Gwiazda zapytana o partnerkę z plany ZAWSZE rozpływa się z zachwytu jaka jest świetna itd. Chcą tylko podnieść sobie reputacje. Wiem to ponieważ sama to robie np. kiedy pytali o koniec mojego związku z Miachaelem

-Co ta ****** tu robi?! Przecież budrzet i tak był przeciążony a One Direction tworzy zespoł i powinni grać razem ale nie!
-Kate! Opanuj się. Ale masz racje. Do tego filmu były dwie drogi. Jedna to talent a druga to podlizywanie się. Tyle tylko że ona nie ma ani talentu ani dobrego menadżera więc musiała użyć trzeciej opcji. - powiedziałam
-A jaka jest trzecia? - spytał się Harry który nagle wyrósł koło mnie
-Wolisz nie wiedzieć.
-Wiesz Alex mi nie zupełnie chodziło o Scarlett tylko o Vanesse
-Oj przestań chować ureze. To było dawno!
-A ty przestań chować uraze do Scarlett - te słowa zamknęły mi usta
Wsiadłam do samochodu i zaczęłam sie zastanawiać nad pierwszym dniem na planie. Jestem ciekawa co wymyśli Scarlett bo ta dziewczyna jest zdolna posunąć sie do wszystkiego
Ta... Tell me something I don't know  -,-
 *******************************
No więc nie wiem czy odwieszać bloga czy nie. Piszcie. Jeśli będzie 8 komentarzy to blog zostanie odwieszony a jeśli nie to poczekacie na kolejny rozdział jeszcze z miesiąc. Wiem że to wyzwanie ale cóż... Do usłyszenia!
Alex xox