CZYTASZ=KOMENTUJESZ=OBSERWUJESZ=SPRAWIASZ TYM WIELKĄ RADOŚĆ AUTORCE!

sobota, 30 czerwca 2012

Rozdział 11

-Co się działo jak mnie nie było?-spytałam się chłopaków i Liz
-Oj.. długo by opowiadać-odpowiedział Louis
W tym momencie zadzwonił telefon Liama. Chłopak wyszedł ale wrócił po kilku minutach
-Musimu wracać do domu.
-Czemu?
-Bo Paul ma nam coś ważnego do powiedzenia
-A nie może nam tego powiedzieć później?
-No właśnie nie-odpowiedział
Chłopcy posmutnieli ale podnieśli się i podeszli do wyjścia. Harry, niechętnie, póścił moją ręke.
-No wiecie co? Nie widziełam was trzy tygodnie-(nie do końca)- a wy tak poprostu wychodzici? Nawet się nie pożegnacie?-zrobiłam obrażoną minę i wyciągnęłam ręce na znak żeby mnie przytulili. Podeszli do mnie i zrobili to o co ich prosiłam. Przypomniały mi się słowa śmierci. Tylko któremu z nich miałabym o tym powiedzieć skoro sama nie wiem czy wogule czuje coś do któregoś z nich, poza przyjaźnią. Kiedy wyszli, podeszła do mnie Liz, mocno mnie przytuliła.

Tydzień później

-Masz wszystko?-spytał się mnie Louis
-Tak-odparłam już chyba po raz dziesiąty
-To idziemy-zarządził Liam
Spróbowalam wstać, ale natychmiast usiadłam na łóżku. Cały czas źle się czułam i kręciło mi się w głowie. Lekarz mówił że to normalne po wstrząsię. Chłopcy (Harry i Zayn) podeszli di mnie i złapali mnie z dwóch stron. Pomogli mi wstać, po czym poprowadzili przez korytarz, aż do wyjścia. Przy wyjściu, czekali już ochroniarze. Chcieli przejąć ,,prowadzenie mnie" ale chłopcy się chcieli mnie póścić. Nie ominęło się bez zdjęć i pytań, ze strony paparaci, na różne tematy. Przez to zaczęło mi się kręcić w głowie, jeszcze bardziej. Chłopcy mocniej mnie przytrzymali po czym pomogli mi wsiąść do samochodu.
   Przez ten tydzień bardzo się zbliżyliśmy. Harry, kiedy tylko przychodził, trzymał mnie za ręke. Zayn, opowiedzał co się działo jak byłam nieprzytomna.Właśnie od niego dowiedziłam się najwięcej. Reszta rozśmieszałam mnie na każdym kroku.  Louis, cały czas robił wszystkim psikusy. Patrzenie na to wszystko było komiczne np. kiedy domieszał coś Zaynowi do szamponu, i jego włosy z ciemnych zrobiły się jasno brązowe. To było genialne. Chłopak z początku nie wiedział, o co nam chodzi, a kiedy się skapnął, to biedny Louis, bardzo ucierpiał. Ja się dziwie, że oni wszyscy jeszcze żyją.
  Ostatnio, zauważyłam że Harry i Zayn, patrzą na siebie wilkiem i kłócą się o byle co. Starają się żebym tego nie zauważała ale ja jednak to widze.
-Jesteśmy-zakomunikował Harry
-Yhm- mruknęłam
-Wysiadamy kochana-Zayn wyciągnął ręke w moją stronę. Chwyciłam ją i wysiadłam z samochodu. Zobaczyłam, że Harry patrzy się na Zayna w niezbyt miły sposób. Tak jakby chciał mu zrobić coś złego.
  Z pomocą Zayna, doszłam do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku, po czym spostrzegłam białą koperte, leżącą na poduszce. Chłopak wyszedł, mówiąc że gdybym czego potrzebowała, to mam go zawołać. Skinęła głową. Położyłam się, a właściwie to oparłam o tył łóżka. Wzięłam do ręki koperte i rozerwałam ją. Była od rodziców. Kiedy czytałam łzy napłynęły mi do oczu. Rozpłakałam się na dobra. Chciałam podrzeć tą kartę ale coś mnie powstrzymało. Rzuciłam ją obok. Schowałam głowę w nogach i dalej płakałam. Usłyszałam jak dzwi się otwierają
-Chodź na obiad-rozpoznałam głos Harrego-co... się stało-spytał wyraźnie zaskoczony moją reakcją. Podszedł do mnie. Wziął do ręki kartke i zaczął czytać

*Harry*

Wziąłem list i zacząłem czytać

Kochan córeczko!
 Nie łatwo jest nam pisać ten list, ale w końcu musimy ci powiedzieć prawde. Wiemy że ukrywaliśmy to przed tobą dość długo, ale robiliśmy to dla twojego dobra.
  My nie jesteśmy twoimi prawdziwymi rodzicami. Zostałaś wzięta z domu dziecka. Twoi rodzice zgineli w wypadku samochodowym. Twoja rodzina chciał cię wziąść do siebie ale jej stan finansowy był kiepski. Obiecaliśmy im że będą mogli cię odwiedzać, ale nie dotrzymaliśmy słowa. Przepraszamy cię że cie od nich izolowaliśmy 
Ponieważ nie powiedzieliśmy ci tego wcześniej i teraz nam głupio, to nie umielibyśmy ci spojrzeć w oczy. Z tego powody wyprowadziliśmy się z Londynu. Nie chcemy więcej ingerować w twoje życie. Nie szukaj nas
Jeszcze raz bardzo cię przepraszamy i chcemy żebyś wiedziała że Cie Kochamy
Mama i Tata
Ps. Numer do twojej siostry jest zapisany poniże

Kiedy skończyłem czytać, byłem w szoku. Spojrzałem na płaczącą dziewczyne i mocno ją przytuliłem. Nie wiem czemu nie zrobiłem tego odrazu. Teraz sam się sobie dziwie. Dziewczyna wtuliła się we mnie. Dalej płakała. Nie wiedziałem co zrobić. Ona w całym swoim życiu straciła dwa razy rodziców. Napewno nie było to przyjemne

*Zayn*
-Co oni robią tam tyle czasu?-spytałem
-Niewiem-odpał Naill, wkładając do ust kolejną porcje jedzenia.
-Chodżcie, to zobaczymy-zaproponował Louis
-Dobra-wszyscy zaczęliśmy sie skradać, tak żeby się nie skapnęli że do nich idziemy
Staneliśmy w dzwiach pokoju Alex. Były otwarte. Zobaczyliśmy Harrego który tulił do siebie płacząca Alex. Dziewczyna trzymała w ręce jakiś list. W tym momencie, Harry pocałował ją w czoło i szepnął
-Wszystko będzie dobrze, nie martw się
Ona tylko rozpłakła się jeszcze bardziej.
Pomyślałem ,,Co się stało i czemu ona płacze?"
................................................................................................................................................
Wiem że jest krótki i beznadziejny ale nie mogła nic innego wymyślić.
 Wielkie SORKI
Mam nadzieje że dodam kolejny w tym tygodniu albo następnym.
Pozdrawiam
Alex :*

środa, 27 czerwca 2012

Informacja

Mam mały problem...
Jutro jest konic roku dla szóstoklasistów. Jako że jestem w szóstej klasie, musze się rozstać z osobami które kocham i z których czerpie inspiracje. Staram się jak mogę, żeby coś napisać ale nic nie przychodzi mi do głowy.
Przepraszam
Postaram się dodać nowy rozdzał jak najszybciej, o ile będzie to możliwe. Jeśli będziecie mieli jakieś pomysły to walcie śmiało
Każda pomoc się przyda :D
A pozatym dziękuje za ponad 300 wejść. Nie wyobrażacie sobie jak wielką radością jest dla mnie wiedomość że czytacie mojego bloga
Kocham Was :*

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rozdał 10

Przeczytałeś?
To skomentuj!




*Harry*

Siedzę obok niej. Patrze na jej twarz. W dalszym ciągu jest nieprzytomna. Od jej wypadku minęły trzy tygodnie. Od tamtej pory na naszych twarzach widać tylko smutek. Louis próbuje nas rozśmieszać ale zawsze kończy się to jeszcze większym smutkiem albo płaczem ze strony Liz. Zdjęcia do filmu zostały zatrzymane. Nasz zespół przestał koncertować. Całe dnie siedzimy przy niej i czekamy aż się wybudzi. Ja trzymam ją za rękę. Jeszcze tydzień temu wierzyłem że to coś da ale teraz... Teraz sam już nie wiem. Każdy przeżywa to inaczej. Kelly marudzi że musi odwołać koncerty i wywiady. Jej rodzice.. cóż... oni wyjechali bo jak mówili ,,Nie mogą patrzeć na ich dziecko które umiera". Nie rozumiem ich. Oni, osoby które znają ją od czasu jej narodzin, chcą od niej uciec, a my, osoby które prawie jej nie znają siedzimy tu 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Teraz wiem czemu się nie budzi. Ona nie chce do nas wrócić. Jej najbardziej zaufane osoby, marudzą że z niej niezdara i że wpadła pod samochód. Co to za świat? Tego nie wiem....
*Liz*
Ostatnio zadaje sobie pytanie ,,Co by było gdyby...''. Boje się o nią! Co jeśli ona odejdzie? Gdzie ja znajdę drugą taką wspaniałą przyjaciółkę. Gdyby nie ona to nie wiem co by się ze mną stało. Dzięki niej mam pracę, przyjaciół, dom. Ona podnosiła mnie na duchu. Ona pomagała mi w najtrudniejszych chwilach. Ona była za mną zawsze i wszędzie, dlatego ja teraz siedzę przy niej i będę tu siedziała aż się się wybudzi. W sumie to jej wypadek zrobił jedną dobrą rzecz. One Direction i ja staliśmy się przyjaciółmi. Może tego po nas nie widać, bo jesteśmy strasznie smutni ale w głębi duszy wiem że gdyby jej teraz zabrakło, miałabym przyjaciół, którzy byliby wtedy ze mną. Dziękuje jej za to wszystko i nigdy jej tego nie zapomnę.......

*Nail*
Wszyscy są smutni, ja też. Wygląda to tak jakby razem z Alex, zostały zabrane nam uśmiechy. Nikomu z nas nie jest do śmiechu. Mi nawet odechciało się jeść. To źle wróży...

*Alexis*
-Takie jest twoje życie!
-Nie! Ja sama ustalam jak będę żyła a nie TY!
-To powiedz im to w twarz. Powiedz to twojej rodzinie i przyjaciłom
-I powiem im! Powtarzam ci to od kilku godzin
-Nie wiem czy wiesz ale to tylko sen..
-To w takim razie ja chce wracać do normalnego świata
-W takim razie sama musisz to zrobić
-Ale jak
-Musisz pokonać swoje lęki
-To super! Ale ja je już pokonałam
-Nie wszystkie...
-Co masz na myśli?
-Wrócisz do prawdziwego świat ale musisz powiedzieć co czujesz pewnej osobie...
-A co ty wiesz o moich uczuciach? Właściwie to kim ty jesteś
-Ja jestem kimś kogo imię jest znane na całym świecie. Jestem kimś z kim na pewno jeszcze się spotkasz...
-Czyli? Mów do rzeczy!
-Jestem kimś kto decyduje czy będziesz żyć czy wrócisz do swoich początków. Jestem śmiercią..
-Dobry żart! Na serio genialny! Wiesz, idź poszukać kogoś innego kto się na to nabierze
-Mów jak chcesz ale i tak kiedyś się spotkamy. Więc do zobaczenia i nie zapomnij o swoim zadaniu. Inaczej wrócisz do początków...
Czarna postać zaczęła się oddalać. Po chwili znikła a ja usłyszałam ciche pikanie. Czułam jak ktoś trzyma moją rękę. Słyszałam jak ktoś chodził po pomieszczeniu. Chciałam otworzyć oczy, ale powieki były zbyt ciężkie. Zebrałam wszystkie siły które jeszcze miałam i... lekko ścisnęłam rękę osoby która mnie trzymała
-Alex!
-Harry co ci?-usłyszałam głosy chłopców
-Poczułem jak mnie ścisnęła
-To niedorzeczne. Przecież gdyby się wybudziła to otworzyła by oczy a jak widzisz nie otworzyła ich. Pogódź się z myślą że ona już się nie obudzi-Gdybym mogła to bym wygarnęła Zaynowi co o nim myślę! Idiota! I ja go pocałowałam?
-Ale ja to naprawdę poczułem-powiedział cicho Harry który mocniej ścisnął moją rękę
-Tak Harry, wiemy że chciałbyś tego ale to się nie stanie. Ona jest w śpiączce już trzy tygodnie. Lekarze mówią że to koniec-Zayn
-Też się ciesze że cię widzę Zayn-powiedziałam cicho, lekko zahrypniętym głosem
-Harry, jaja sobie ze mnie robisz? To nie jest śmieszne!
-Ale, Zayn, to Alex powiedziała-Harry znowu zaczął go przekonywać
-Ale ona ma zamknięte oczy, jakbyś nie widział pacanie!
Otworzyłam oczy, ale natychmiast je zamknęłam. Światło było zbyt ostre. Znów spróbowałam i tym razem się udało
-Hej wszystkim
Wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Widziałam w nich zdumienie
-Alex!!!-krzyknęli i rzucili się na mnie
-Wow! Jakie powitanie. Najpierw mówicie że to już koniec a teraz chcecie mnie zabić. No fajnie....-zaśmiałam się, a oni odsunęli się odemnie
-No wybacz, ale to akurat mówił Zayn-powiedział Louis
Spojrzałam na niego. Było mu głupio. Wyglądał jak zbity pies. Potem patrzyłam na każdego z kolei. Wszyscy się uśmiechali. Naill coś jadł, Liz podbiegła do mnie o mnie przytuliła, a Harry... On wciąż trzymał mnie za rękę. Uśmiechnęła się do wszystkich. Jak ja za nimi tęskniłam....
.....................................................................................................................................
No wiec zaczne od tego samego
Mam nadzieje że się wam podoba
Możliwe że jeszcze dzis napisze kolejny ale nie wiem.
Jeśli chcecie żebym dalej go pisała to napiszcie komentarze
Pozdrawiam
Alex :*

niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 9

Jeśli przeczytałeś rozdział, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza


Wbiegłyśmy do sali konferencyjnej w której miała się odbywać próba. Chłopcy już tam byli. kiedy tylko nas zobaczyli na ich twarzach pojawił się uśmiech. My też się uśmiechnęłyśmy. Dave jeszcze nie było. Postanowiłam że pójdę do niego i spróbuje coś zadziałać w sprawie scenariusza, bo jeszcze nam go się przesłał. Szepnęłam Liz, że idę do Dave, a ona skinęła głową. Chłopcy wyglądali na zdezorientowanych, kiedy ruszyłam w stronę drzwi, ale nic nie powiedzieli. W sumie to co mieli mówić

*Harry*

Gdzie ona poszła? Każdy z nas zadawał sobie w myślach to pytanie. Liz, patrzyła się na nas i uśmiechała się, a my? My siedzieliśmy i patrzyliśmy się na dzwi w których zniknęła. Po ok. 15 minutach, usłyszeliśmy krzyki
-Ale ja nie chce! Nie podoba mi się to! Ja rozumiem że ty jesteś reżyserem i ty ustalasz jaki będzie scenariusz ale ten pomysł, jest kompletnie beznadziejny!!!
-Alex, kotku, takie jest życie
-No właśnie nie do końca. Ten scenariusz, nie podoba mi się i chyba mam prawo chcieć go zmienić
-Chcieć sobie możesz ale z tego co wiem to twoja kariera zależy on innych więc nie wtrącaj się
Po chwili do sali wszedł Dave. Myślałem że za nim wejdzie Alexis ale nie
-Witam was-burknął- Zaczynamy
-Ale nie ma Alex
-To zaczniemy bez niej-powiedział wkurzony
-Pójdę jej poszukać-powiedziała Liz
-Idę z tobą-krzyknąłem i zanim ktokolwiek zdążył zareagować, już nas nie było
-Pewnie wyszła przed budynek albo jest w łazience-powiedziała
-Zacznijmy od łazienki
Pobiegliśmy do damskiej ubikacji. Ja poczekałem na zewnątrz a Liz weszła do środka.
-Nie ma jej-krzyknęła
-To chodźmy przed budynek
Dobiegliśmy do windy i zjechaliśmy pa parter
-Czy wychodziła stąd Alexis Denver?-spytałem się recepcjonistki
-Tak.....
Wyszliśmy i wtedy ją zobaczyliśmy. Zapłakana przechodziła przez jezdnie. Krzyknęliśmy jej imię. Obróciła się do nas i wtedy.....
-Alex!!!-krzyknęliśmy
*Alexis*
Jak on mógł?!? Przecież byłam dla niego jak córka. Bynajmniej, tak mówił. Zapłakana wybiegłam z budynku. Chciałam uciec od tego świata. Słyszałam jak ktoś woła. Odwróciłam się i wtedy poczułam ból. Potem nie czułam już nic....
*Harry*
-Dzwoń po karetkę!-wrzasnęła Liz
Wyciągnąłem telefon i jak najszybciej zadzwoniłem. Kiedy czekaliśmy, patrzyliśmy na nią. Leżała bezwładnie na ulicy. Szybko ja podniosłem i położyłem na trawie. Popatrzyłem na nią. Oddychała. Z prawie każdej części jej ciała sączyła się krew. Jak ludzie mogą być tak perfidni. Najpierw ja potrącają (ten koleś jechał chyba 200km/h) a potem odjeżdżają. Usłyszałem dźwięk karetki. Po chwili lekarze zabrali ją do środka a my wepchnęliśmy się razem z nimi do środka mimo ich protestów. Kiedy karetka zatrzymała się przed szpitalem, lekarze jak najszybciej przewieźli ją na odział szpitalny ale my pobiegliśmy za nimi. Po chwili usłyszałem dźwięk mojej komórki. Znałem go bardzo dobrze bo była to piosenka Alexis. Poczułem smutek. Co jeśli ona umrze a ja nigdy juz nie usłysze jej głosu?
Rozmowa telefoniczna
-Harry gdzie ty jesteś? My tu mamy próbę! Nie wiem czy wiesza ale myślę że Alex musi pobyć chwile sama więc przyłaź tu jak najszybciej zanim Dave cie wywali!-usłyszałem krzyki Louisa
-Akurat zostać sama to ona nie może
-A gdzie ty jesteś?-usłyszałem chłopaków
-W szpitalu!
-Ze gdzie?
-Słyszeliście.Musze kończyć
Rozmowa zakończona
Podszedłem do Liz i mocno ją przytuliłem. Dziewczyna nie wytrzymała i rozpłakała się
-Harry.... Boje... się .... o nią...
-Będzie dobrze-zapewniałem ją chociaż sam nie wiedziałem czy w to wierze
Zaprowadziłem ją do krzeseł pod salą w której była operowana. Sam czułem że zaraz się rozpłacze. Może i nie byliśmy przyjaciółmi ale ja... ja czułem coś... innego jak ją widziałem. To uczucie nie było mi za bardzo znane ale jedna pamiętałem je.
30 minut później
-Gdzie ona jest?-usłyszałem znajome krzyki
-W sali operacyjnej-powiedziała Liz drżącym głosem po czym znów się rozpłakała
Chłopcy usiedli obok nas. Po każdym można było zobaczyć smutek i strach.
4 godziny później
Dalej siedzimy i czekamy. Z sali wychodziło już kilka osób ale nikt nie chciał nam powiedzieć co się tam dzieje i czy ona żyje. W pewnej chwili, z sali, wyszedł jakiś lekarz. Podbiegłem do niego a za mną cała reszta
-Co się z nią stało?-spytałem drżącym głosem
-Czy pan jest narzeczonym panny Alexis-normalnie w takiej chwili bym się zaczął śmiać albo byłbym naprawde dumny że ktos mnie o to posądził, ale dziś nikomu nie było do śmiechu
-Nie. Jestem jej przyjacielem
-A państwo?
-My też jesteśmy jej przyjaciółmi-powiedział Liam który tulił do siebie Liz
-Dobrze. No więc............ Panna Alexis miał wstrząs mózgu i obecnie jest w śpiączce......-po tych słowach Liz nie wytrzymała i rozpłakała się, a mi do oczy napłynęły łzy. Dalej nie słuchałem co mówił lekarz.
-Czy możemy ją zobaczyć?-spytał się Liam
-Oczywiście ale najpierw musimy ją przewieźć z sali operacyjnej do jej pokoju-odpowiedział-A no i jeszcze jedno. Nie wiadomo przez ile pozostanie w śpiączce
-Jakto?-spytał się Zayn po którym można było zobaczyć że jest wstrząśnięty tą wiadomością
-To jest walka jej i jej największych słabości. Jeśli ją wygra to wróci ale jeśli nie to....-nie skończył bo inny lekarz go zawołał
-Czyli nici z imprezy-zażartował Louis (chyba chciał poprawić nam humor) ale wszyscy puścili mu gniewne spojrzenie. Spóściłem głowę i po moich policzkach spłynęły łzy. W tym momencie miałem w głowie same czarne scenariusze
....................................................................................................................................
Jak się wam podoba?
Piszcie komentarze :D
Następny może dodam jutro a jak nie to nie wiem ale na pewno będzie w tym tygodniu
A no i wielkie dzięki że czytacie
To naprawdę wiele dal mnie znaczy
Pozdrawiam
Alex :*

Rozdział 8

-Słucham? Ze o co chodzi. Jakiemy idiocie?
-Tu mówi Liam a idiota to nasz kochany Zayn który właśnie teraz chodzi po domu, sprząta i śpiewa piosenkę jaki to jest szczęśliwy. Więc pytam jeszcze raz co mu zrobiłaś bo mówi że wrócił od ciebie
-Nic mu nie zrobiłam...... Może to on sobie coś wymyślił.....
-A tak na prawde
-Yyy zapytaj się Zayna
-Już się go pytałem a on nic nie odpowiada
-Bynajmnie też nie wiem
-Dobrali się do pary. Jedno nie wie a drugie nic nie powie - usłyszałam pikanie
Rozmowa zakończona
Tsa..... Usiadłam na kanapie i włączełam jakiś film. Po jakiś 30 minutach usłyszałam dzwonek do dzwi. "Pewnie to Liz i Kelly" pomyślałam. Otworzyłam dzwi a tam stało 4/5 One Direction
-Yyy co wy tu robicie?
-Musimy pogadać-powiedział Harry
-A o czym?
-O tym co zrobiłaś Zaynowi! Dziś powiedział że strasznie nas kocha. To zaczyna być podejrzane a mi się to nie podoba- podejrzliwy Louis
-Powiem tylko jednemu z was jeśli już wogule powiem-strasznie to wkużające
-Dobra-wszyscy spojrzeli po sobie
-To który z nas zostaje?-zapytał się Naill
-JA!!!-krzyknęli wszyscy razem
-Aha....-wywróciłam oczami. Czy nie mogą iść do Malika i jego nękać
-Ja zostane-powiedział Liam
-Ale.....-reszta wyglądała na zdruzgotanych
-A wy-wskazał no chłopaków-jedzcie do tego śpiewaka i przetrzepcie mu łep
Chłopcy, z niezadowolonymi minami, poszli do samochodu i odjechali, a Liam wszedł do domu
-Chcesz coś do picia...?
-Nie dzięki. Chce po prostu poznać prawde-powiedział ostro
-No jasne...
-No więc co mu zrobiłaś
-My... ćwiczyliśmy jedną ze scen i -wstchnęłam
-No....
-Sam zobacz-podałam mu mojego tableta
-Pocałowałaś go?!?-krzknął po kilku minutach kiedy skończył czytać scene
-Ta w sumie to..... No tak....
-To życze ci teraz powodzenia
-Czemu?
-Pomyśl co on teraz myśli.
-No nie wiem
-On myśli że ty coś do niego czujesz i jesteś w nim zakochana. No cuż, ten typ tak ma, niestety
-Cholera...-zaklęłam-i co ja mam teraz zrobić?
-Ale nie martw się. To mu przejdzie
-A jeśli nie?

-To wtedy będziemy się martwić
Wzruszyłam ramionami. No bo co innego miałam zrobić. Wtedy przypomniałam sobie o wolnym dniu
-Co robicie we wtorek w nocy?
-Yyy śpimy...?
-... Chciałam zrobić impreze. Wasza piątka, ja i Liz. Co wy na to?-spytałam
-Wy? Ja się zgadzam i myśle że reszta też się zgodzi
-W takim razie super. To powiedz im i zarezerwujcie sobie ten wieczór
-Ok tylko mam nadzieje że nie chodzi o coś związanego z Zaynem...
-A co ci chodzi po głowie? Jeśli o...yhm.... to niestety NIE
-I bardzo dobrze. To ja już będę leciał
-Dobra to do jutra
-A co jest jutro?
-Próba czytania scenariusza. Nie wiem po co to, ale nie będe marudzić
-Dobra to pa ;)
-Pa :)
Następnego dnia
Wstałam, umyłam się i ubrałam. Następnie umalowałam się (lekko bo mimo że jestem gwiazdą i to jedną z najpopularniejszych, to nie lubie dużej ilości tapety na twarzy) i zeszłam do kuchni na śniadanie. Fried już był więc moje śniadanie było już prawie gotowe.
-Witam księżniczko-odezwał się promiennie-dziś kuchnia serwuje naleśniki z bita śmietaną, czekoladą i owocami. Twoja mam kazała ci przekazać że wyjeżdza na tydzień w jakiś sprawach biznesowych z twoim tatą. Kelly powiedziała że próba zacznie się o 11 a Lizz chyba jeszcze śpi-mówiąc to, podał mi moje wymarzone śniadanie
-Dobrze-posłałam mu uśmiech- Fried po jutrze, organizuje impreze i jakbyś tak mógł...
-...zróbić jedzenie i wynieść się z tąd na ten jeden wieczór-dokończył-tak mógłbym ale masz mi załatwić autograf Orlando Blooma jak go spotkasz
-Jasne! A no i czy mugłbys kupić troche takich magicznych płynów?
-Masz pomysły na nazwy-zaśmiał się a ja z nim-a teraz wcinaj bo się spóźnisz. A no właśnie, ilu tych gości?
-Ze mną 7
-Dobrze
-Hej-usłyszłam za soba zaspany głos mojej przyjaciółki
-Hej-spojrzałam na jej strój
-Prosze moja królewno-ta.. ja jestem księżniczka, a ona królewna
-NALEŚNIKI!
Zaśmialiśmy się i patrzyliśmy jak pochłania swoją porcje
-O rany! Zaraz się spóźnimy-krzyknęła
-A gdzie Will?
-Czeka na zewnątrz
-To my lecimy
Szybko pobiegłyśmy do samochodu. nie wiem ile jechałyśmy ale na pewno ok. godzine. Na nasze szczęście, nie spóźniłyśmy się
................................................................................................................
Hej :D
No więc mam nadzieje że się podoba
Piszcie komentarze jeśli to czytacie
Następny może dodam dziś wieczorem albo w nocy
Pozdrawiam
Alex :*

piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 7

-Cześć Zayn!-Hej ślicznotko
-Nie rozpędzaj się za bardzo
-Ale ja się nie rozpędzam!
-No właśnie widzę-zaśmiałam się-Będziesz tak tu stał czy wejdziesz?
-Wole tą drugą opcje
Wszedł do salonu. Ja podeszłam do piekarnika i wyjęłam moje popisowe danie
-Co tak ślicznie pachnie?
-Moje popisowe danie-uśmiechnęłam się-Proszę - podałam mu grzanki które leżały na białym, kwadratowym talerzu 
Spojrzał się na mnie spode łba jakby się czegoś obawiał.
-Spokojnie! Nie otrujesz się
-No nie wiem, nie wiem....
-Jak się boisz to ja zjem pierwsza, pasuje?
-No nie wiem, nie wiem...
-Co żeś się tak zaciął?
-Nie wiem, nie wiem......
Wkurzyłam się i kopnęłam go w kostkę. Nie wiem czy to coś dało, on najpierw zaczął się zwijać z bólu, a potem śmiać  wniebogłosy. Serio, ten koleś powinien się leczyć. Przydałaby mu się lekcja pt. ,,Dlaczego nie należy zadzierać z Alexis Denver". Przewróciłam oczami następnie wyjęłam z kieszeni moją komórkę która zaczęła wibrować, co oznaczało że dostałam wiadomość. Kiedy zobaczłam nadawce, odwróciłam się placami do Zayna, i otworzyłam ją. Nie byłam zbyt szczęśliwa jej treścią
,,Twoja przyjaciółka naprawdę świetnie mnie spławiła ale ja nie odpuszczę. Może i spławiłaś mnie kilka miesięcy temu a właściwie zrobił to ten ochroniarz i kolejne kilka razy ty sama ale ja wciąż cię KOCHAM i wiedz że nie odpuszczę. Zapamiętaj to że nawet to że twoja kochana menadżerka pozwała mnie do sądu za nękanie cię, nic nie pomoże. Będę to robił aż nie zgodzisz się być za mną!!! Całuski
Ta... Znowu przypomniała mi się ta chwila kiedy Zayn spławił Michaela. Fajne wspomnienie....
-Co się stało?-spytał się mnie chłopak
-Nic-na ustach pojawił mi się sztuczny uśmiech który trenowałam przez wiele lat tak aby wydawał się jak najbardziej realistyczny 
-Mnie niestety nie nabierzesz
-A czemu?
-Bo normalnie jak nic się nie dzieje to dziewczyna nie wlepia oczu w ekran komórki, smutnymi i przestraszonymi oczami.
-A skąd ty to wiesz? I od kiedy to jesteś takim znawcą kobiecych humorków i zachowań?
-No wiesz ja zawsze byłem znawcą...... Ale chcesz rozmawiać tylko o tym? Może pogadamy na temat filmu
-Dobra. To o czym chciałbyć pogadać? Chociaż lepiej zacznę od spytania się o to jaką kawę chcesz. Niestety mam tylko z expresu bo mój kucharz gdzieś sobie poszedł
-To wyjaśnia dlaczego to ty zrobiłaś tzw. poczęstunek
-No może i tak-Wkużona, wzięłam jedną z grzanek i zjadłam-Widzisz? Żyje!
-A może one mają opóźnione działanie.....
-Jak nie chcesz to moge zjeść wszystkie. Dla mnie nie ma problemu
-To wtedy będę mówił że jesteś jak Naill
-I super-Na serio, ten koleś mnie zaczął wnerwiać
-Dobra.... To może przećwiczymy jakąś scenę...
-Może być.....
-To może 7-chłopak sięgnął po jedną z grzanek i zaczął chrupać
-Ok. Wow Zayn! Robisz postępy. Zjadłeś niby zatrute jedzenie. Nie poznaje cie
-Dziękuje za miłe złośliwości a tak wogule to skąd je bierzesz?
Przewróciłam oczami. Malika to najwyraźniej rozbawiło i zaczął się śmiać. Mnie też rozbawiła ta sytuacja i razem z nim zaczęłam rechotać
-Dobra-powiedziałam-to najpierw jaką chcesz kawę a potem ćwiczymy scenę
-Latte
Podeszłam do expresu. Kliknęłam kilka guziczków i już po chwili w szklankach znalazły się nasze kawy. Podałam mu jedną
-Dzięki-odparł znów zjadając moje ....
-No! Od dziś będziesz dla mnie gotować
-No wiesz... Te że dałam ci do spróbowania jedną to był zaszczyt więc gdzybym miała dla ciebie gotować to na serio było by coś
-Bardzo mnie to cieszy
Znów przewróciłam oczami. Podeszłam do stolika i wzięłam do ręki mojego Tableta
-Co to?
-Yyy.. Tablet...
-Po co ci on?
-Bo tutaj mam scenariusz...
-A dlaczego ty masz takie fajne urządzenie a ja mam scenariusz na kartkach?
-Bo ja cobie takie urządzonko kupiłam......
-Rozumiem.......-chyba zauwarzył że jestem o krok od wybuchu
-To co? Ćwiczymy?
-Jasne
Była to jedna ze scen w których mieliśmy się całować. Taa... Myślę że na urodziny Dave dostanie od mnie bilet w jedną stronę do psychiatryka. Poszło nam nieźle aż kiedy doszliśmy (za którymś tam podejściem) do pocałunku. No i..... No właśnie...... To stało się za szybko i to
-Dobrze-nie mogłam się pozbierać po tym co się przed chwilą stało- To do zobaczenia
-Do zobaczenia-uśmiechnął się do mnie i już go nie było. Może dla niego to też nic nie znaczyło. Sama już nie wiem. To wszystko dzieje się za szybko i nie podoba mi się to!
45 minut później
Moja komórka zaczęła wibrować, więc ją odebrałam
Rozmowa telefoniczna
-Alex co ty zrobiłaś temu idiocie?
......................................................................................................................................................
To jest rodział 7. Zdecydowałam że jednak ja ustalę z kim będzie Alexis. W następnych rozdziałach będzie naprawde wiele zaskoczenia. Postaram się je napisać jak najszybciej
Czy jest coś co się wam nie podoba?
Piszcie!
Czekam
Alex :*
Ps. PROSZE WAS! CZYTAJCIE GO!!! I POLECAJCIE ZNAJOMYM!!!
KOCHAM WAS!!!!!



czwartek, 21 czerwca 2012

Rozdział 6

*Alexis*
   Po 30 minutach wszystkie rzeczy które przyniosłam, były rozłożone w mojej przyczepie. Poszłam do sali konferencyjnej (tam odbywało się spotkanie z Davem). Już chciałam uchylić drzwi, ale usłyszałam coś co z całą pewnością nie powinno być przeze mnie usłyszane.
   ,,Nie zgadzam się! Alexis nie będzie całować Zayna w prawie każdej scenie. To przecież nie logiczne żeby ktoś na okrągło się całował. Poza tym, Dave, zauważ że oni prawie się nie znają. Ja rozumiem że jeden pocałunek może być ale NIE każdej scenie? Nie sądzę żeby to się komuś spodobało ,a już szczególne Alexis." - To mówiła Kelly. Rzeczywiście, miała racje. Nie cierpiałam czegoś takiego. Jeśli myślicie że gwiazdy całują się namiętnie tak jak zakochane pary, to się mylicie. Czasem trzeba całować się cały dzień do jednej sceny. Wszystko musi wyglądać na realistyczne nawet jeśli z tym aktorem nienawidzicie się do szpiku kości.
,,Kelly, to ja ustalam scenariusz i przypominam ci to po raz kolejny! Wiem że Alex tego nie lubi ale zrobiliśmy badanie rynku i jak się okazało, te filmy a szczególnie sceny w których Alex z kimś się całuje, są najlepiej oglądane. I tak właśnie zrobimy! Przeróbki scenariusza, zostaną przesłane jeszcze dziś. A teraz zarządam koniec spotkania. Idę dopracować scenariusz."
   Extra! Nie chce wylecieć z filmu a wiem że gdybym jutro poszła z tym do Dave, to od razu by mnie zwolnił! No więc po woli uchyliłam dzwi. Dave już wyszedł a Kelly siedziała na kanapie i w milczeniu patrzyła się w ściane. Podeszłam do niej. Usiadłam na fotelu na przeciwko.
-Słyszałaś?-spytała patrząc się wciąż w ścianę
-Tak-odpowiedziałam z lekkim ociąganiem
-Mi też się to nie podoba tak samo jak i tobie
-Wiem. Kelly, jesteś cudowną menadżerką, wiesz?
-Wiem-lekko się uśmiechnęła
-Więc zabierz mnie stąd! A no i załatw mi 1 dzień wolnego. Taki żebym cały dzień mogła leniuchować
-Dobrze. Na jutro masz zaplanowanych kilka wywiadów. Po jutrze masz koncert. O... we wtorek nie masz jeszcze planów, pasuje?
-No pewnie!
-To chodz moja wariatko. Jedziemy do domu
   Pojechałyśmy do mojej rezydencji w najdroższej dzielnicy Londynu. Weszłam i jak najszybszym krokiem ruszyłam do mojego pokoju . Rzuciłam się na łóżko. Byłam zamęczona(nawet nie wiem czym). Już chciałam wybrać się w podróż do krainy snów ale przypomniałam sobie o spotkaniu z Zaynem. Zeszłam po schodach do salonu w którym siedziała Kelly i Liz Skąd ona się wzięła? Ja rozumiem że tu mieszka ale miała mieć spotkanie z moim byłym (pamiętacie jeszcze Michaela) na temat naszego (niby) związku. Z tym chodzeniem to była dość dziwna historia.
   Ja i on graliśmy w serialu. Mieliśmy grać parę. Później to chodzenie miało się przenieść w rzeczywistość bo wszystkim się podobało że w serialu jesteśmy razem i pisali że wyglądamy słodko jak się całujemy (FUJ! On obrzydliwie całuje!), a że moja kariera zależy głównie od innych no to musiałam zrobić to. W sumie to Kelly mi kazała. Mówiła że to nada mojej karierze tempa i że stanę się sławniejsza. Może i tak ale to nie jest wcale fajne jak ktoś mówi ci co masz robić i z kim chodzić. NIE polecam tego. A z tym zerwaniem to on rzucił mnie dla Mily Cirus. Widzialam jak prowadził ją do pokoju a reszta jest już chyba wiadoma. Potem chodził z innymi gwiazdami a ostatnio nikt o nim nie słyszy bo wszyscy mają go w ..... i w wielkim poważaniu.
   -Dziewczyny, mam prośbę
-No... słuchamy-powiedziała Liz, która była jak zawsze uśmiechnięta.
-Za jakąś godzinę przychodzi Zayn i jakbyście mogły się ewakuować stąd na jakieś 2 godziny
-Czy powinnyśmy się martwić?-jak zawsze Liz która była nie tylko moją przyjaciółką ale też zajmowała się moim planem i była moim psychologiem. Dość śmieszne stwierdzenie że ona jest moim psychologiem. Może i nie ma dyplomu ale zawsze daje mi sensowne rady.
-Nie-zaśmiałam się- Będziemy omawiać szczeguły w sprawie filmu
-Czyli reszta zespołu, też będzie-Kochana Kelly
-No właśnie nie. Tylko Ja i Zayn-troche to denerwujące że nie potrafią zrozumieć takiej łatwej rzeczy
-Zaczynam mieć przeczucia że to nie tylko spotkanie w tej sprawie.....-Liz
- A wiesz że ja też. Może jednak zostaniemy. Tak dla pewności

-O nie! Jestem pełnoletnia i mądra. Nie zrobie jakiejś głupoty. Chyba zapomniałaś że to ja spławiam chłopaków a nie oni mnie.
-No fakt... Zapomniałam.... Ale i tak zostajemy
-Nie dogadam się z wami w ten sposób. Ale wiecie... zapomniałam wam powiedzieć o pewnej rzeczy. Dziś w naszym ulubionym sklepie są zniżki
-Nie wierze ci-Kelly jak zwykle mi niewierzy
-Jak nie to patrz-wyciągnęłam komórke i odszukałam wiadomość którą dostałam dziś rano. Pisało w niej ,,Alex, dziś w naszym sklepie są zniżki dla ciebie i twojej ekipy. Aż 50%. To tylko dziś i do 20. Pośpiesz się. Pozdrawiam, Lily" Lily to właścicielka tego sklepu. Strasznie ję lubię!
-Chodz Lizz. Czekają na nas w tym sklepie. Przcierz Lily nie może czekać! 
-Już lece!
-Dziewczyny, kupcie mi jakieś ciuchy
-A może pójdziesz z nami?
-Mam spotkanie z Zaynem!
-To my spadamy-po czym już ich nie było
   Zostałam sama a to nie zdarzało się często. Weszłam do kuchni i wyciągnęłam kilka składników. Jak ja uwielbiam gotować! Niestety nie mam zbyt dużego pola do popisu, bo mój kucharz wyręcza mnie po każdym względem. Wyjęłam chleb i pokroiłam do w zdłuż. Następnie wymieszałam masło z ziołami i czosnkiem, starłam ser i pokroiłam pomidory w kostke. Kiedy wszystko było już ułożone na chlebie, włożyłam je do pieca. Kiedy czekałam aż się upieką, ktoś zadzwonił do dzwi. To był.......
................................................................................................................................................
No tak.... Mam nadzieje że podoba się wam. WIELKIE PRZEPRASZAM że musieliście tyle czekać. Niestety mam troche problemów ....... Jutro postaram się dodać 7 ale nic nie obiecuje. Mam już pomysły na dalsze rozdziały. Te następne będą ciekawsze bo będzie w nich 1D. A no i piszcie z kim ma być Alexis. Z Zaynem czy Harym?
Czekam i Pozdrawiam
Alex

wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział 5

   Od mojego ostatniego spotkania z one diraction minęło kilka miesięcy. Mieliśmy się spotkać na kawe albo pizze ale zawsze coś nam wypadało. W końcu daliśmy spokój.
   Moje życie nie zmieniło się za bardzo. Nie mam chłopaka, jeszcze nie miałam pierwszego PRZWDZIWEGO pocałunku, śpiewam na koncertach i mam moich ukochanych fanów. No właśnie...... fanów...... Ostatnio przeglądałam notowania w internecie ,,Która gwiazda ma więcj fanów". Normalnie byłam na 6 miejscu ale teraz jestem na 8. Spadłam bo jakaś nowa gwiazda zaczęła mieć więcej fanów. No OK. Ale kiedy zobaczyłam kto jeszcze mnie wyprzedził i był na 4 (to chyba jasne kto to jest) miejscu to myślałam że dostane zawału! Postanowiłam zrobić coś z moją karierą. Ostatnio odbywały się kastingi do najnowszego filmu Dava Hortmana. To miał być jakiś film akcji o jakiejś dziewczynie która ze swoją grupą miała coś tam odkrywać. No bynajmniej była rządowym szpiegiem. Oczywiście zgłosiłam się bo kiedyś grałam w serialach (tak właśnie rozpoczęła się moja kariera) a poza tym to już grałam w kilku jego produkcjach. I wygrałam!!! Z tego co wiem to do mojej drużyny mają dołączyć jacyś mało znani aktorzy czy coś. No więc wybrałam się na spotkanie całej ekipy filmowej. Scenariusz już dostałam. Miała tam być jakaś scena miłosna w której ja miałam pocałować chłopaka którego mam poznać na spotkaniu ekipy filmowej.
  
No więc kiedy wszłam na spotkanie, tych kilku osób z mojej ,,grupy" jeszcze nie było. Przyszli po 5 minutach. A kto to był? Nie kto inny tylko grupa 1D. Nasz reżyser podszedł do mnie i powiedział

-Alexis to są twoi partnerzy z planu a główną rolę zagrasz z Zaynem Malikiem
  
Popatrzyłam na chłopaków. Byli równie zaskoczeni jak ja

-A chłopcy to jest wasza partnerka, Alexis Denwer

-Tak, wiemy. Już się poznaliśmy-Liam jako jedyny został przy zdrowych zmysłach

-To świetnie!-ucieszył się nasz reżyser-W takim razie na planie będzie nam łatwiej
pracować.Alexis bądz aniołem i wyjaśnij wszystko chłopakom, dobrze?

-Oczywiście-uśmiechnęłam się

-Dobrze. Ty znasz już plan więc oprowadz ich i poopowiadaj jakieś rzeczy na mój temat. Jeśli będziesz musiała to plotki też mogą być. Ja nie mam z tym problemu

 Wszyscy wybuchneliśmy śmiechem łącznie z Davem

-Kończąc część dla was, to kręcić zaczynamy w następnym tygodniu. Próby zaczynamy za 2 dni. Umowy są już podpisane, scenariusze wam przesłałem czy ja o czymś zapomniałem? A tak! Ty Zayn i Alex -(dość sporo osób nadaje mi to zdrobnienie)- macie się lepiej poznać żeby nie powtórzyła się akcja z planu ,,Obcego", jasne?

-Jasne-powiedzieliśmy

Na planie ,,Obcego" miałam się całować z takim jednym Gregiem Sulkienem. Ponieważ nie znaliśmy się dobrze cały czas oboje byliśmy spięci. Dopiero po tygodniu (kiedy lepiej się poznaliśmy) udało nam się to dobrze zagrać tak że wyglądało to na prawdziwy, namiętny pocaunek. No cuż... Taka to już moja rola. Nie mam chłopaka a całuje się prawie bez przerwy na planie.    L


-Dobrze a teraz zaprowadz chłopaków do ich kanciapy. Ty kochana masz tą co zawsze.

-Dziękuje-posłałam mu promienny uśmiech, o którym jak pisali w gazaetach i na portalach w internecie, zwalał z nóg - już się robi- po czym poprowadziłam chłopaków do ich ,,kanciapy" która była wyposarzona w telewizor plazmowy, kanape, łazienkę małą kuchnie itd. Naill od razy rzucił się na lodówke. Niestety gdzy zobaczył że jest pusta, bardzo posmutniał.

-Ok. Więc to jest wasz tzw. przebieralna. Tu możecie spędzać przerwy pomiędzy kolejnymi ujęciami. Moja jest obok. jeśli byście czegoś potrzebowali, to zapraszam. A i Naill, ta lodówka się nie napełni nawet jeśli będziesz się na nią gapił takimi wielkimi kocimi oczami -wszyscy znów się zaśmiali-No, dobra-opanowałam się-ja ide się rozpakować. Jakby co to wiecie gdzie mnie znaleźć
  
Ruszyłam w kierunku mojej kancipy. Była podobna do tej chłopaków ale ich była trochę większa (i bardziej ekskluzywna) no bo przecież ich było więcej. Po kilkunastu minutach ktoś zapukał do dzwi. Otworzyłam je i moim oczom ukazał się Zayn

-Moge wejść?

-Tak, zapraszam
 
Podszedł do mojej kanapy i usiadł na niej. Popatrzył się na mnie. Rzeczywiście wyglądałam ładnie ale nie żeby aż tak jak to po nim wyglądało. Jego mina była na serio bezcenna. Inne dziewczyny powiedziałyby że mnie obczaja a ja ujmę to w ten sposób,,gapił się na mnie jak w jakieś bustwo". Na różnych portalach pisali że jestem najgorętszą laską na tym kontynencie a tylu chłopaków się za mną ogląda że szok. Ten kto to napisał, miał racje.

-Ziemia do Zayna!

-A... sorki.....-zaśmiałam się a on się speszył

-Zapytam bez owijania w bawełne. Po co przyszedłeś?

-Chciałem zacząć się zaprzyjaźniać jak to mówił reżyser. A tak wogule to o co mu chodziło z tym filmem. Przecież wyszedł genialnie! Oglądałem go kilkadziesiąt razy taj jak inne filmy w których występowałaś. Cholera...... troche się zapędziłem

-Może kiedyś ci opowiem...... A to co mówisz to ciesze się że ci się podobał. Naprawde ostro nad nimi pracowałam

- Może opowiesz mi o tym dziś na kawie

-Czy to ma być zaproszenie? Nie bardzo takie toleruje.....

-Jeśli chcesz to mogę uklęknąć przed tobą

-Nie.... wielkie dzięki

-To jak?

-Dobrze. Przyjdz do mnie. Tam będziemy mieć spokój ok?

-Ok

  Po czym ruszył w stronę dzwi

-A i Zayn-odwrócił się-Nie myśli że jestem łatwym łupem-po czym podeszłam do niego i dałam mu całusa w policzek-nigdy o tym nie zapomnij-szepnęłam mu do ucha

*Zayn*

Gdy wyszedłem od Alexis, myślałem o tym co mi powiedziała oraz o tym pocaunku. Normalnie każda inna dziewczyna rzuciłaby mi się na szyje i jeszcze by mnie błagała o to żebym z nią chodził a Alexis była........ inna. Ona była bardzo trudna do zdobycia ale jeszcze mi się uda ją poderwać. Przecież zawsze mi się udaje!
W świetnym chumorze, wszedłem do kanciamy. Chłopaki od razu zobaczyli że jestem w jakimś dziwnym nastroju

-A co ty taki zadowolony-spytał sie mnie Louis

-A nic...

-No wiesz..... nie powiesz przyjaciołom? Będę płakał - zrobił smutną minę

-Nie będziesz.....

-Zayn-do dyskusji wkroczył Naill-powiedz nam bo będziemy cię nękać.....

-Już się boję!

-I powinieneś.......-wszyscy zaczęłi wydawać odgłosy ,,duchów"

-Oj żeby mieć święty spokó to wam powiem. Byłem u Alexis. Umówiliśmy się dziś na kawe. A kiedy wychodziłem to..................... e tam

-Dokończ!!!! -krzykneli wszyscy razem

-Pocałowała mnie w policzek i powiedziała że nie jest łatwym łupen. Nie wiem co to oznacza

-Idiota!-Harry jak zwykle wkroczył w naj mniej odpowiednim momencie-jej chodzi o to że nie jest taka jak inne dziewczyny czyli takie które od razy poszłuby z tobą do łóżka jak te z którymi ostatni widzieliśmy cię w klubie.....

-Ale ja nie jestem taki!-krzyknąłem poirytowany

-Mów jak chcesz ale my i tak wiemy swoje!-krzyknęli po czym się na mnie rzucili

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Rozdział 4

Wyjęłam mój telefon z mojej brązowej torebki od Prady. Na wyświetlaczu nie widać było numeru. Dość często dzwonili do mnie fani którzy nie wiadomo skąd mieli mój numer. Przeprosiłam chłopaków i powiedziałam im że musze to odebrać.
Rozmowa telefoniczna
-Halo
-Cześć kochanie-odpowiedział męski głos
-Z kim rozmawiam?
-Nie pamiętasz mnie?
-No jak widać-odpowiedziałam z sarkazmem
-To ja twój ukochany, Michael, ten któremu oddałaś swoje serce
-Aaa to ty. W takimj razie pa
-Czekaj czekaj!
-A czemu miałabym to robić. Poza tym mam spotkanie biznesowe-mrugnęłam porozumiewawczo do chłopaków 
-Nie wiedziałem
-Taa to w takim razie....
-Czekaj. Dzwonie do ciebie bo........ no bo...... chciałem do ciebie wrócić
-Zartujesz sobie?!? Po tym wszystkim co mi zrobiłeś! Spadaj!!!-chłopcy spojrzeli się na mnie. Po ich minach widziałam że byli zdezorientowani i zaskoczeni.
-Nie żartuje! Kocham cię i nigdy nie przestałem! To rozstanie było tylko próbą czasu! Chciałem zobaczyć ile wytrzymamy bez siebie ale już nie moge! Nie moge dłużej bez ciebie wytrzymać!
-A ja tak! Nikt nie wyżądził mi tyle krzywd co TY!!!!!!
-Wiem wiem! Chce to naprawić!
-NIE! TY CHCESZ TYLKO MOJEJ SŁAWY!!! TYLKO TO SIĘ DLA CIEBIE LICZY!!!!-z moich policzków spłynęło kilka łez-ZAWSZE TYLKO TEGO CHCIAŁEŚ!!! JA I MOJE UCZUCIA SIĘ DLA CIEBIE NIGDY NIE LICZYŁY!!!
-Nie mów tak! Zawsze się liczyły!
-Nie-głos mi się już załamywał. Już płakałam
-Alex KOCHAM CIĘ!
-Nie. kochasz moją forsę i tylko ona się ZAWSZE  liczyła. Przykro mi. Pa
Rozmowa zakończona
  Odwróciłam się. Przedemną stał Zayn. Nic nie mówiąc, wyciągną ręce, na znak, żebym się to niego przytuliła. Zrobiłam to. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Usłyszałam jak chłopcy po cichu wychodzą. Zayn zaprowadził mnie na kanapę. Usiadłam na niej. Płakałam ok. 2 min. A może tylko mi się wydawało. Zayn miał całą mokrą koszulę od moich łez
-Przepraszm. Nie powinnam była....
-Nie przepraszaj. Właśnie że powinnaś. Uwierz mi.
  Moja komórka zadzwoniła. Zayn wzią ją ode mnie.
-Tu mówi osobisty ochroniarz panny Alexis Denver. Jeśli dalej będziesz ją nękał, namierze cię i spuszcze ci takie manto że zapamiętasz to na zawsze-po czym wcisną czerwoną słuchawkę
-Dziękuje
-Nie ma za co-posłał mi uśmiech
  Znów zadzwoniła moja komórka. Tym razem ja odebrałam
Rozmowa telefoniczna

-Halo
-Cześć Alex-to był mój ochroniarz-będę  po ciebie za 10 minut. Zebyś była gotowa bo odrazu jedziemy na koncert
-Dobrze
Rozmowa zakończona

-To był on?
-Nie to był mój ochroniarz
-Aha
-Czy oczy mam nadal czerwone?
-Tylko troche ale tusz masz rozmazany
-O rany! Gdzie jest łazienka?
-Chodz. Zaprowadze cię
Przeszliśmy przez korytarz.
-Tu jest łazienka-wskazał na dzwi
-Dziękuje :)
Weszłam do łazienki. Wyglądałam fatalnie! Szybko zmyłam z siebie makijaż i nałożyłam nowy. Gdy wyszłam zadzwoniła moja komórka,znowu. Bałam się że to Michael. Ale nie. To był Will. Dzwonił żebym sie pospieszyła bo on już jest. Weszłam do salonu.
-To ja już będę lecieć i przepraszam za.... no wiecie
-Już idziesz? Zostań jeszcze z nami! Zamówimy pizze! -Naill krzykną jak małe dziecko
-Chciałabym ale mam za 2 godziny koncert z Seleną Gomez. Musze już lecieć. Przykro mi ale jutro się widzimy, tak?
-TAK!-odpowiedzieli wszyscy chórem
-To super
Podbiegli do mnie i przytulili mnie
-Uważajcie bo się przewróce!
-I dobrze-zaśmiali się
W świetnym humorze, wyszłam od nich i wsiadłam do samochodu.
................................................................................
To jest rozdział 4. przez ok. tydzień nie będę pisała bo wyjeżdzam do francji. jeśli się wam podoba to kliknijcie w ankiecie i napiszcie komentarze   
 :* :* :* :* :* :*

piątek, 1 czerwca 2012

Rozdział 3

Gdy dotarłam na miejsce była godzina 15,55. Zadzwoniłam do domu. Po chwili usłyszałam krzyki i jakiś łomot. Dzwi się otworzyły i moim oczom ukazało się 5 chłopków. Wszyscy przepychali się w dzwiach. Jak na zawołanie uspokoili się i staneli na baczność. Wyglądało to dość komicznie!

-Hej-powiedziałam ja

-Hej!!!!!-odpowiedzieli razem
Wszyscy mierzyliśmy się wzrokiem przez ok.1min. W końcu (z tego co pamiętam to tak właśnienie sie nazywał) Naill powiedział:

-Prosze. Zapraszam do środka
Wszyscy spojrzeli na niego ze złością w oczach

-To znaczy my zapraszamy do środka

Weszłam do środka. Płaszcz zostawiłam w holu, i ruszyłam do salonu. Usiadłam na fioletowym, zamszowym fotelu. Reszta chłopaków rozsiadła sie na dwóch innych fotelach i kanapie. Pszez kilka minut siedzieliśmy w kompletnym milczeniu. Chłopcy cały czas patrzyli się na mnie jak na jakieś bustwo. Tę niemiłą cisze przerwał Naill

-To....... ja może pójde po coś do jedzenia
Wyszedł z salonu. Reszta chłopców spojrzała na niego tempym wzrokiem. Po chwili Zayn powiedział

-Naill ma mały problem z ................ jak by to nazwać.......... pobieraniem pokarmów. Strasznie dużo je i co najdziwniejsze nigdy nie tyje.

-No to ma farta-powiedziałam ja- ja nie moge zjeść nawet jednego hamburgera bo moja menadżerka uważa że to jest zbyt tuczonce.

-No widzisz.......... A tak apropo to jestem Zayn-wyciągną ręke w moją strone. Uścisnęłam ją

-A ja-tu podszedł chłopak z gurą loków na głowie-Harry-on też uścisną mi ręke

Potem przedstawili się Liam i Louis. Po chwili w dzwiach pojawił się Naill

-Przedstawiacie się? Ja też chce!-podbiegł do mnie i jak małe dzicko wyciągnął rękę w moją strone.-Ja jestem Nail czyli ten najprzystojniejszy i najbardziej utalentowany

-Aleś ty skromny-odezwał się Zayn

-No wiem ale przy takiej dziewczynie nie wolno się za bardzo przechwalać. Mógłbym powiedzieć o sobie o wiele więcej pozytywnych informacji ale takto zapamiętałaby was jako beztalencia

Za te słowa oberwał poduszkami

-ała!!!!!! To bolało! Ja wiem ze prawda jest trudna do przyjęcia ale musicie sie z tym pogodzić. AŁA!!!

-Masz za swoje-zaśmiali się Harry i Liam

-Bardzo nam przykro że musiałaś słuchać tych bredni Naila

-Nic nie szkodzi-uśmiechnęłam się- To było nawet całkiem miłe

Wtedy właśnie zadzwonił mój telefon

-Przepraszam. Musze odebrać.
"Rozmowa telefoniczna
Halo?
Cześć tu Lizz
Hej
Dzwonie bo twoi rodzice kazali mi zadzwonić i powiedzieli że ja mam powiedzieć cytuje ,,Daj mi dowód tego że jesteś u chłopaków i daj mi ich do telefonu"

-Chłopcy moja przyjaciółka koniecznie musi sie dowiedzieć czy u was jestem więc jakbyście mogli jej powiedzieć kilka miłych słów na dowód
-Jasne

"Lizz zostałaś włączona na tryb głośnomówiący więc uważaj na to co mówisz bo wszyscy cię słyszą.
Chłopcy przedstawcie się-puściłam do nic oczko

Hej yyy Lizz tu mówi Harry Zayn Liam Louis i ...... obolały Naill-dodał Naill który wciąż leżał na podłodze- Alexis jest u nas i właśnie przerabiamy temat które piosenki zostaną zaśpiewane na koncercie z okazji Walentynek.
(...........) Wszystko jest dobrze. Właśnie mieliśmy wybrać piosenki. Dobrze no to narazie
Rozmowa zakończona
-Fajna rodzinaka-Zayn
-Dzięki. Dobra, to wybierzmy w końcu te piosenki
Przez kolejne 20 minut wybieraliśmy piosenki. potem przez 1,5 godziny śpiewaliśmy je i trenowaliśmy a przez kolejne 2 godziny oglądaliśmy film. Chłopcy wybrali Shreka. Wszystko było fajnie dopuki nie zadzwoniła moja komórka
................................................................
kolejny rozdział. już trzeci. Nie wiem czy juto napisze kolejny bo ide na wesele mojej siostry ciotecznej. Niestety mam złą wiadomość. Od wtorku do chyma poniedziałku chyba wogule nie napisze ni bo wyjeżdzam do francji. Jeśli jednak mi się uda to będe miała farta.

Rozdział 2

Rano obudziłam się w dość nietypowym humorze. Wciąż nie wiedziałam jak mam się zachować w obecności chłopaków z one direction. Lizz mówiła że oni cały czas się wygłupiają ale może to były tylkon plotki. Przez to nie wiedziałam w co mam się ubrać. W końcu postawiłam na brązowe rurki, złoty T-shiry, złote buty na obcasach i kilka dodatków. Zeszłam na śniadanie do kuchni. Mój kucharz, Fried, dwoił się i troił żeby przygotować omlety z pomidowami i bazylią dla wszystkich domowników. Ci ,,wszyscy domownicy" składający się z mojej mamy,taty,Liz(nie wiem co ona tu robi) oraz mojej menadżerki, czekali w jadalni której ściany były w kolorze łososiowym a u sufitu wisiał śliczny żyrandol ze szkła. Na samym środku, stał długi stół. To właśnie przy nim przeprowadzano tzw. ,,cotygodniowe konferencje rodzinne w sprawie kariery Alexis Denwer" czyli w skrócie CKRWSKAD. Właśnie kiedy weszłam trwała dyskusja na temat mojego koncertu z 1d. Widząc mnie, uśmiechneli sie.

-Alex-rzekła Kelly-Umówiłam cie na spotkanie z nimi za półtorej godziny. Wiem wiem że masz zagrać z nimi tylko koncert ale chyba lepiej by było gdybyście się troche poznali. Masz czas do 16. Potem Will (mój ochroniarz) cię odbierze i pojedziecie na koncert. Pamiętasz że dziś śpiewasz z Seleną Gomez. Przyjechała tu tylko na 3 dni. Musicie dać czadu! a i później.................

-Dasz mi w końcu dojść do słowa?!?!?!? Z kim na spotkanie?

-No z chłopakami z grupy One direction. Musicie się poznać żeby na próbach nie było sztywnej atmoswery. Wiesz że jeśli się z nimi nie poznasz to będzie ci trudniej zaśpiewać na koncercie tak jak to było z....................
-ŻE CO?!??!? JA NIE CHCE!!!!!!!!!!
-Kochanie- moja mama wkroczyła do akcji -musisz. Posiedzisz tam tylko 4 godziny. To nie tak dużo
-No nie. Wcale nie tak dużo-powiedziałam sarkastycznie
-Alex- och jak wspaniale jest mieć kucharza -prosze- podał mi mojego omleta - bon appétit
Byłam strasznie głodna ale jak usłyszałam o tym spotkaniu to coś w brzuchu mi się przewróciło i poczułam wczorajszą kolacje. Jednak żeby nie zrobić Friedowi przykrości, zjadłam omleta podczas kiedy mama i Kelly tłumaczyły mi dlaczego powinnam pójść na to spotkanie. W pewnym momencie nie wytrzymałam i wrzasnęłam
-DOBRA PÓJDE NA TO SPOTKANIE TYLKO DAJCIE MI ŚWIĘTY SPOKÓJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wszyscy spojrzeli po sobie i skineli głowami
-Dobrze-tata-w takim razie my już idziemy. Lizz dopilnuj żeby poszła na to spotkanie ok?
-Ależ oczywiście
Rodzice i Kelly wyszli zostawiając mnie i Liz.
-No dobrze to teraz obejrzymy TV pół godzinki a potem pojedziesz na spotkanie z 1d
-Ale ja nie chce!
-Chcesz chcesz. Tak czy tak na mojej zmianie napewno pójdziesz
Chcąc nie chcąc musiałam iść. 45 minut później siedziałam w samochodzie i jechałam na spotkanie
..................................................................................................
To już drugi rozdział. Mam nadzieje że sie wam podoba. Pisałam go dość długo bo mama odgoniła mnie od komputera a później musiałam odrobić algebre. Algebra to zło! ;)