CZYTASZ=KOMENTUJESZ=OBSERWUJESZ=SPRAWIASZ TYM WIELKĄ RADOŚĆ AUTORCE!

niedziela, 26 sierpnia 2012

Mój nowy blog!

Założyłam nowego bloga! Będę go pisała z przyjaciółką. Chcesz wejść? KLIK. Liczę na komentarze i opinie!
Do usłyszenia <3
Alex
Ps. Piszcie na czacie! Uwielbiam z wami czatować <3

czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział 15

Ostatni po głowie chodzi mi pewna piosenka. Nie pasuje do rozdziału ale posłuchajcie ;)

 
 
*Alexis*
   Co działo się przez następne trzy dni? Hm.. Całkiem sporo. Z chłopakami nie widziałam sie od tamtego dnia że lecimy do L.A. W sumie to mnie to pasuje. Już od bardzo dawna miałam zamiar przeprowadzenia się tam. Cały czas sie pakujemy. Meble zostalą. Już znalazłam najemce na dom. Musiałam też sprzedać moje czerwone porsche. Bardzo ubolewałam z tego powodu ale nic nie moge poradzić. W L.A. mam dom. O co z tym chodzi? Cóż.. Wyjaśnie później.
   Co do moich snów to minęły. Miałam ochote śmiać się z tego jak bardzo porąbana jest moja psychika. Kiedy Liam wysłał mi sms-a z pytaniem o moje sny (Nie mam pojęcia skąd się o tym dowiedział ale mam pewne podejrzenia :P) odpisałam że wszystko jest ok i że więcej nie będe mieć takiego problemu.
   Dziś wylatujemy. Pod moją bramą kłęnią się tłumy paparazzich. Wsiedliśmy do samochodu Willa. Na szczęście wszyscy lecą ze mną. Nie mam pojęcia bo bym zrobiła gdyby nie polecieli ze mną. (Chodzi o Frieda, Willa, Lizz) Wczoraj, podczas pakowania ciuchów do mojej fiołkowej walizki z kilkoma kwiatkami, prowadziłam orzywioną dyskusje (telefoniczną) z Kelly. Musze znaleźć rzecznika prasowego. Kelly, która już czeka na mnie w Hollywood, podsunęła mi pomysł żeby zatrudnić kobiete o imieniu Laney. Z tego co słyszałam to jest Geniuszem w tych sprawach. Umie zdziałać cuda np. w sprawach wywiadów czy występów na różnych galach. Poprosiłam ją żeby mnie z nią umówiła jak tylko przylece. W tych okolicznościach w których właśnie sie znalazłam, bez rzecznika prasowego nie będe mogła utrzymac sie na szczycie łańcucha pokarmowego Hollywood. Mam zamiar całkowice oddać się aktorstwu i skończyć ze śpiewem. Mój głos, wręcz na kilometr słychać że, jest wykończony. Nic na to nie poradze. Może więc, póki jeszcze czekam aż wylądujemy, opowiem wam moją historie. Tą która owiana jest tajemnicą.
  
   Kiedy byłam mała (miałam 4 lata) moi rodzice, ja i moja siostra bliźniaczka, Carmen,  polecieliśmy do Londynu. Mój tata uparł się żebyśmy wynajęli samochód. Niestety jako że mieszkaliśmy w L.A. mój tatuś nie umiał prowadzić samochodem po prawej stronie ulicy a nie po lewej (jak to jest w Angli). Pamiętam tylko że tata coś krzyknął a potem tylko wycie karetki. Kiedy odzyskałam świadomość znajdowałam się w szpitalu. Obecnie pamiętam wszystko jak przez mgłę. Krzyczałam że chce do rodziców i do siostry. Lekarze nic nie chcieli mi powiedzieć. Przychodzili policjańci i pytali sie mnie co pamiętam. A co ja miałam powiedzieć? Krzyczałam że chce wrócic do domu i rodziny. Kilka dni później wyszłam ze szpitala. Wtedy też spotkałam się z moją siostrą. Obie byłyśmy przerażone. Policjańci zawieźli nas do jakiegoś budynku. Było tam bardzo dużo dzieci. Nie wiedziałyśmy ja się zachować. Na szczęście miałyśmy siebie. Najgorsze było to że dzieci zawsze były dla nas podłe. Zabierały nam zabawki. Tylko jeden chłopczyk bawił sie z nami. Był starszy o 3 lata. Miał na imie Tristan. Pamiętam że wtedy po raz pierwszy się zauroczyłam. To było dziwne. Z biegiem czasu uważam że to nie było nawt zauroczenie ale jednak... Kilka tygodni później, kiedy to budowaliśmy domki z klocków a Tristan opowiadał o dzieciach i o tym ja się tutaj znalazł, do sali weszła jakaś gruba kobieta. Przypomniałam sobie że Tris mówił, że dzieci które wybierała, już nie wracały do sali. Za nią pojawiła się młoda para. Rozglądali się po sali. wtedy mój wzrok zdeżył się z wzrokiem kobiety. Natychmiast wskazała na mnie. Przestraszyłam się. Gruba kobieta podeszła do mnie i uśmiechnęła się ciepło.
-Znalazłaś nowy dom
Zniknęła za drzwiami ale kilkanaście minut później pojawiła się znowu. Chciała żebym z nią poszła ale ja nie chiałam. Spytałam się co z moją siostrą. Ona nie odpowiedziała. Piszczałam i płakałam. Kobieta dałam mi 5 minut żebym się pożegnała z przyjaciółmi. Patrzyłam na nich i płakałam. Zrobiliśmy misiaka i szepnęła im wtedy "Kocham was najbardziej na świecie" a oni "Odnajdziemy cię kiedyś i już zawsze będziemy przyjaciółmi". Wyszłam. Opuściłam to miejsce. Na zawsze.
   Moi nowi rodzice spisywali się na medal. Kupowali mi co chciałam. Urządzili pokuj według mojego uznania. Wszystko byle bym tylko choć troche ich polubiła. Ale nie. Ja nie umiałam pogodzić się z tym że już nigdy nie zobacze mich rodziców, siostry i Trisa. Kiedy poszłam po raz pierwszy do sklepu, moja nowa mama powiedziała że moge wybrać co tylko chce. Pobiegłam żeby poglądać książeczki. Najdziwniejsze jednak było to że umiałam pisać i czytac. Sama byłam tym zaskoczona kiedy inne dzieci w przedszkolu nie umiały napisać swojego imienia. Dostrzegłam gruby różowy zeszyt z niebieską gwiazdą i napisaem STAR. Obok leżały długopisy żelowe. Wzięłam ten zestaw i pobiedłam do wózka z zakupami. Nowa "Mama" patszyła się na mnie z niedowierzaniem.
-Chcesz porysować? Może kupmy cały biały a nie w linie - pokręciłam przecząco głową. Mama uśmiechnęła się ciepło. Wtedy pierwszy raz poczułam się przez nią kochana. Kiedy wróciłam do nowego domu, natychmiast po do pokoju i zaczęłam pisać to co leżało mi na sercu. Wszystko. Ok. 18 zeszłam do kuchni. Mama zastanawiała się nad tym co by ugotować.
-Moge ci pomóc? Tata kiedyś uczył mnie jego sekretnego przepisu. Moge ci go zdradzić.
-Oczywiście skarbie.
   Kobieta zawołała do kuchni mojego nowego tatusia. Razem przygotowaliśmy grzanki z serem i pomidorami. Wszyscy zachwycali się smakiem. Teraz pewnie wiecie czemu robie te grzanki tylko na specjalne okazje.
   Kilka tygodni później wydarzył sie wypadek. Spadłam z krzesła. Wszyscy myśleli że mam amnezje ale nie. Ja wszystko pamiętałam tylko nie odpowieadałam na pytania tego doktora bo była zbyt wystraszona. Rodzice na nowo poznawali mnie ze światem, a ja wciąż pisałam pamiętnik.
   Rok później rodzice zgłosili mnie do jakiegoś filmu. Zagrałam małą dziewczynkę która była córką takiej pani. Troche trudno było mi sie wczyć w role ale ostatecznie się udało. Krytycy filmowi mnie pokochali a prasa stała sie moja nową najlepszą przyjaciółką, natomiast film zdobył Oscara. Moja kariera potoczyła sie dalej gładko. Chodziłam do szkoły ale po pewnym czasie (miałam 13 lat) dostałam prywatną korepetytorke. Wszystko było świetnie. Wciąż chodziłam na zajęcia z muzyki na które kiedyś się zapisałam. Byłam gwiazda. Dostawiałam coraz więcej propozycji do seriali i filmów. Miałam to we krwi. Śpiew i aktorstwo. To wszystko co wtedy się dla mnie liczyło.
  W wieku 15 lat postanowiłam odnaleźć moich przyjaciół. Niestety czekała na mnie nieprzyjemna wiadomość. Sierociniec zamknięto. Byłam załamana. Już nigdy ich nie odnalazłam. Jedyne co mi zostało to rodzina i Liz. Poznałam ją mojego pierwszego dnia w nowym przedszkolu. Już po pierwszym "cześć" wiedziałam że zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami. W czasie wakacji Liz była moją aststentką. Świetnie się ze sobą bawiłyśmy. Ona miała sławną przyjaciółkę Alexis Denver,a ja miałam ją Lizz Horant. Tylko to było ważne.
   Kiedy moi rodzice zniknęli była załamana. Została mi tylko ona. Tylko Liz. Nie miałam już nikogo. Nie wiedziałam co stało się z moją siostrą. Kiedy zobaczyłam dopisek "Numer twojej siostry jest pod spodem" w liście pożegnalnym, lekko się ucieszyłam. Pewnie teraz myślicie że jestem jakaś porąbana bo do niej nie zadzwoniła ale ja zwyczajnie nie wieziałam co mam jej powiedzieć. Z tego powodu było mi tak smutno. Strach. On był wszystkiemu winien.
   Kiedy wczoraj pakowałam oststnie rzeczy, znalazłam moje pamiętniki. Znów zaczęłam płakać. Moja historia nie jest nikomy znana poza Liz. Tylko ona wiedziała że szukałam Tristata i Carmen. Tylko to było ważne. Przez te wszystkie lata nigdy onich nie zapomniałam. I napewno nigdy nie zapomne. Najgorsze jednak było to że zostawiam tu wszystko. Ostatnia nadzieja, przepadła.

Z zamyśleń wyrwał mnie głos Liam
-Zapnij pasy. Zaraz ladujemy.
Wykonałam polecenie, a następnie wyjrzałam przez okno. Dostrzegłam napis "Hollywood"
-Witamy w domu, Alex - szepnęłąm do siebie
...................................................................................................................
   Witam was. Historia Alex została ujawniona. Ale nie zapominajcie o Carmen i Trisie. Teraz w L.A. wszystko może sie zdarzyć ;)
   Dzięki za komentarze i liczbe wejść. Jesteście kochani <3 Możliwe że zauważyliście że po prawej stronie, pod profilem pojawił się CZAT. Serdecznie zapraszam do pisania ze mną. Jeśli chcecie pogadać na osobności proponuje spp (szybką pomoc psychologiczną). Piszcie na mojego maila - alexglina@op.pl. Odpowiem na wszystkie pytania i pomoge. Serdecznie zapraszam.
   Kolejny rozdział napiszejak najszybciej. Możliwe że nawet jutro. Dzisiejszy rozdział dedykuje piosence którą dodałam na początku. Ta muzyka mnie inspiruje. Koniecznie wczujcie się w muzyke i nie zagłębiajcie sie w słowa.
Alex :*

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozdział 14


Myśle że domyśliciee domyślicie się czemu wybrałam tę piosenke. 

Miłego czytania J



   Po moich policzka wciąż płynęły łzy. To był zdecydowanie najgorszy dzień w moi życiu. Doszedłem do willi Alex pod którą roiły się tłumy paparazzich i fanów. Nie uda mi się przejść nie zauważonym. Eh.. Niby moge zadzwonić do Willa żeby mnie wpuścił ale wtedy paparazzi  rzucą się na mnie jak wygłodniałe zwierzęta a nie daj Boże żeby  ktoś zobaczył że płacze bo wtedy będzie źle. Już miałem wracać ale wtedy poczułem jak ktoś łapie mnie za ramie. Podniosłem dyskretnie wzrok i napotkałem śliczne, srebrne oczy.
-Mam nadzieje że płakałeś ze szczęścia - powiedziała Liz
-Yhm..
-Rozumiem że na ulicy nic mi nie powiesz. W takim razie chodzimy do domu - zaproponowała z nutką nadzieji w głosie na to, że się zgodzę.
-Ok - Nie umiałem powiedzieć nic innego
   Dziewczyna pociągnęłam mnie w stronę samochodu. Odpaliła go a po chwili ruszyła. Kiedy byliśmy pod bramą wtuliłem głowe w kaptur by nikt mnie nie widział. Nie sądzę by ktokolwiek chciał żeby jego zdjęcie (gdy płacze) znalazło się na okładce którejś z londyńskich gazet. Bez problemów wjechaliśmy na teren posesji. Za brame nikt nie mógł wejść i nic zobaczyć. Inaczej można by wytoczyć proces. Wysiedliśmy i skierowaliśmy się do środka budynku. Ja rozsiadłem się w salonie a dziewczyna postanowiła że zrobi herbatę. Kiedy wróciła, rozsiadła się obok mnie. Uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
-Możesz mnie obarczyć już swoimi problemami.
-Ale po co?
-Po to żeby.. hm.. sama nie wiem - zaśmiała się
   Popatrzyłem znów w jej tęczówki. Były takie piękne. Uśmiechały się do mnie. Wiedziałem że ona mi pomoże. Ja pomogłem jej a ona mi się odwdzięczy. Mam nadzieje...
-Dan ze mną zerwała - wyszeptałem tak cicho że aż trudno było to usłyszeć.
-Tak mi przykro. Jeśli mogłabym ci jakoś pomóc to zrobię co chcesz - powiedziała patrząc się na mnie swoimi oczami. Uśmiechnąłem się delikatnie. - To co? Oglądamy film? Tak na poprawienie humoru.
-Jasne - humor zdecydowanie mi się poprawił. Ta dziewczyna miała coś że już po kilku sekundach człowiek czyje się lepiej nawet jeśli jest w największym dołku. - Mogę cię o coś spytać? - skinęła głową - Czemu zawsze gdy z tobą rozmawiam humor poprawia mi się znacząco i zapominam o wszystkim co mnie otacza?
-Nie mam pojęcia ale jeśli chcesz to możesz dołączyć do mojego fanklubu na ten temat. Alex go założyła. - zaśmiała się a ja jej zawtórowałem. - Idę zrobić popcorn a ty wybież film.
Kilka minut później siedzimy na kanapie, bardzo blisko siebie, i czekamy na początek filmu. A co dzieje się kolejne kilka minut później? Hm... Może to że całujemy się w najlepsze jakbyśmy byli parą. Jak to się zaczęło? Nie mam pojęcia. Wiem tylko że zatopiłem swoje usta w jej i nie mam ochoty wypuszczać jej z uścisku w ciągu najbliższych kilku minut. Ma takie  miękkie wargi. Nie umiem opisać tego co czuje. W sumie to nawet dobrze że nie jestem z Dan. Ostatnio częściej myślałem o Liz niż o niej i miałem z tego powodu wyrzuty sumienia.
-Ekhm - słyszę i jak oparzony odskakuje od dziewczyny - Wiecie nie żeby mi to przeszkadzało czy coś ale czy musicie wymieniać ślinę przy ludziach? - patrze na Alex która.. Zaraz zaraz. Czemu ona ma czarne włosy!? I bordowe pasemka?! Jak wychodziliśmy od niej kilka godzin temu to miał brązowe. I znacznie dłuższe.
-Em.. Długo tu jesteś? - pytam z zakłopotaniem
-Wystarczająco żeby ocenić że w końcu jesteście razem - mówi i na jej wargach pojawia się uśmiech. - So.. Kiss the girl!
-My nie jesteśmy razem - szepcze Liz
-Dobra. Jak tam chcecie ale chyba trochę się na tym znam i wiem że to nie był przypadek i że..
-Ok ok. Dasz spokój? - pyta dziewczyna
-Spoko. A mogę się dołączyć? W sensie że do oglądania nie do.. Lepiej się zamknę
-Jasne.
-Super! Co tam oglądacie?
-Yyy.. Jakiś z twoich filmów. - odpowiedziałem
-Pokaż to - wzięła ode mnie opakowanie na płyte -  Tsa.. "Kopciuszek"
-Fajne to - powiedziałem
-A wy chociaż troche oglądaliście bo wyglądaliście na zajętych czymś innym.
-Em.. no yyy tak. - zaczęliśmy sie jąkać
-Dobra daruje wam.
-Super! Ja chyba ten.. no.. powinienem już iść.
-O nie! Zostajesz bo Dave ma do mnie zadzwonić z jakimiś ważnymi informacjami które mam wam przekazać. To przynajmiej będziesz już na miejscu i ty przekarzesz reszcie.
-Ok..
   Włączyliśmy film od nowa. Co jakiś czas pytałem się jej jak był na planie albo w jaki sposób to było nagrywane. Całkiem sporo można było się dowiedzieć.
  W pewnym momencie spytałem się jej czemu ma inny kolor włosów a ona na to że przefarbowała bo jej się takie podobają i że do filmu będzie bardziej pasować. Oglądaliśmy więc dalej. Ogólnie film był fajny. Dzwonek. Nasza piosenka! WMYB!
-Gdzie ten mój telefon? - pyta Alex
*Alex*
-Tu jest - Liz mi go podała
-Dzięki
Rozmowa telefoniczna
-Halo?
-Hej Alex - słysze głos Lou
-Hej. Co jest?
-No właśnie.. Jest u was Liam?
-Tak.
-To super. Niech wraca już bo tu panuje taki harmider że za chwile dom wybuchnie.
-A czemu miałby to zrobić?
-Że wybuchnąć? Nie mam pewności czy to zrobi ale Naill tworzy jakieś niezapisane kompozycje do jedzenia a Zayn używa jakiś wymyślonych przez siebie płynów do włosów i różnych od żywek. Z koleji Harry nie ma zamiaru się ubrać a przed domem stoi banda paparazzich więc to chyba mówi samo za siebie -głos z zewnątrz wyrywa słychawke - Lou! Zabije cię! Gdzie jest moje lusterko! - Louis krzyczy - Ratunku!
Zakończone połączenie
-Liam.. Chyba musisz już wracać bo dom wam zaraz eksploduje.
-O rajcu! - krzyknął i zaczął się zbierać
W tym momencie moja komórka znów zadzwoniła. Był to nagrany głos Dave'a który wrzeszczał "Akcja"
Rozmowa telefoniczna
-Hej słońce! - zawsze tak do mnie mówi. Tzn. od czasu wypadku. Nie.. Zawsze mi słodził ile wlezie. Ma do mnie pociąg w TYM sensie.
-Co jest reżyserze?
-Więc tak.. Zapewne wiesz że najczęściej kręcę filmy w Hollywood. Tam mam lepszy plener i wogule..
-No tak. Ale co ma do tego Hollywood?
-Przenosimy tam całą produkcje
-I...
-I tam będziemy kręcić "Przystojnych zabójców" - tak nazywa się film w którym gram
-No i...
-I za tydzień widzimy się w moim studiu w L.A.
-Zwariowałeś!?
-Przykro mi ale nie. Do usłyszenia gwiazdko
Zakończone połączenie
Spojrzałam na Liama i Liz. Byli zaskoczeni.
-Liam. Leć się pakować.
-Po co?
-Wyjeżdzamy do Hollywood
................................................................................................................................................
Witam po przerwie! Mam nadzieje że się podoba. Film "Kopciuszek. W rytmie miłości" jest do obejrzenia  KLIK.  Wiem  że nie gra tam Alex ale muszę wam podać jakieś fajne linki do jej niby filmów. Nie? Więc dalej będzie się działo jeszcze więcej. Poznacie sekrety Hollywood i niegrzeczne gwiazdeczki. Cóż.. Liczę że się podoba. Kolejne rozdziały będe dodawała systematycznie aż do rozpoczęcia szkoły kiedy to być może będę musiała zawiesić bloga. Idę do gimnazjum więc to dla mnie trudne. Wybaczcie.
Dzięki za 4 komentarze pod 13. Jesteście cudowni <3 Liczę na obserwatorów. Do usłyszenia
Alex ;*
Sory za błędy!

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 13

!!!Czytasz = Komentujesz!!!

*Liam*

-Dobra Liam to możesz nam to powiedzieć? – spytali chłopcy
-Yyy –zacząłem się jąkać. Przecież nie mogłem im powiedzieć o snach Alex. Obiecałem to Liz.
-No wyduś to z siebie – no to wpadka
-Ostatnio Alex… No… Pamiętacie Michaela? Tego chłopaka który do niej zadzwonił podczas naszego pierwszego spotkania kiedy ustalaliśmy szczegóły dotyczące koncertu –musiałem podać inny problem. Na szczęście ten też był prawdziwy.
-Tak –odpowiedział Zayn
-No więc Liz i Kelly poszły i założyły mu sprawę w sądzie o to że wciąż ją nęka.
-Zabiję go! –warknął wściekły Malik
-Nie trudź się. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to ten palant pójdzie za kratki na kilka miesięcy
-I bardzo dobrze – odpowiedział, już spokojniej, Mulat
-Taak…. Ale wiecie z wami – wskazałem na Zayna i Harrego – muszę pogadać na osobności
   Naill i Louis zrozumieli że będziemy muszę ,,poważnie” porozmawiać z chłopakami dlatego szybko zniknęli z pola widzenia. No ale co? Musze im w końcu powiedzieć jak to wygląda bo niedługo będą próbowali nawzajem sobie przywalić chociaż teraz też byliby do tego zdolni. Ehh…. Co ta Alex zrobiła z naszym kochanym Zaynem który podrywał każdą napotkaną na drodze dziewczynę i wiecznie uśmiechniętym Harrym który łamał serca dziewczyn jedno z drugim.
   Chłopcy chcieli usiąść jak najdalej od siebie ale ja nakazałem im by usiedli na dwu-osobowej kanapie. Rozsiadłem się w fotelu.
-Jeśli myślicie że wam odpuszczę to się mylicie
-A tak w ogóle to po co ta cała rozmowa – spytał się głupkowato Zayn
-Jak to po co?! Przez wasze sprzeczki zespół się nam rozwala! – myślałem że za chwile zacznę wrzeszczeć jak opętany
-Jakie sprzeczki? Przcież my z Harrym bardzo się lubimy. No nie, Harold? – spytał się Zayn ze złowrogim uśmieszkiem na twarzy. Ten to wiedział jak go wkurzyć
-Nie mów do mnie Harold! Wiesz że tego nie cierpię! – wkurzył się a to nie oznacza niczego dobrego
-Oj przepraszam. Nie chciałem Harold… - Mina Harrego mówiła ,,Zaraz przysolę temu debilowi i będzie po sprawie”. Już chciał coś powiedzieć ale ja go uprzedziłem i głośno huknąłem
-DOŚĆ! Zachowujecie się jak dzieci! Mam już tego dość i nie obchodzi mnie to że oboje zakochaliście się w tej samej dziewczynie. Albo to się zmieni albo rozwiążemy zespół – wkurzony, wyszedłem z domu, trzaskając drzwiami.
*Zayn*
Liam nigdy wcześniej się tak nie zachowywał. Owszem, wkurzało go to że my się kłóciliśmy ale żeby od razu rozwiązywać zespół. Ech…. Musze coś z tym zrobić. Musimy pogodzić się z Harrym.

 
-Słuchaj stary– zaczął niepewnie Harry
-Nie jestem stary– warknąłem ale natychmiast oprzytomniałem – tzn co chciałeś powiedzieć? 
-Może Liam ma racje - mówił spokojnie Harry - Kłócimy się o dziewczynę która możliwe nie kocha żadnego z nas
-Tsa... - westchnąłem. To była pierwsza nasza rozmowa bez krzyków. Nie. To był nasza PIERWSZA  rozmowa od dłuższego czasu.
-To co? Zgoda?
-Jasne - uśmiechneliśmy się do siebie - Ale co zrobimy z Alex?
-Wiesz... Bo ja ten.. No... Poznałem dziewczynę i..
-Zaczyna się - przewróciłem oczami
-To nie jest tak że ja jej już nie kocham ale wiem że razem nie będziemy więc no...
-Dobra nie jąkaj się już - powiedziałem
   Zaśmialiśmy się. Teraz znów jesteśmy przyjaciółmi.
*Liam*
   Poszedłem do willi Alexis. Nie było zbyt daleko. O ile 45 min spacerkiem to znaczy "nie długo". Na głowę miałem nałożony kaptur tak by nikt mnie nie rozpoznał. Szedłem myśląc o chłopakach i Alex. Może uda jej się znaleźć miłość. W pewnej chwili rozdzwoniła się moja komórka. Uśmiechnąłem się gdy zobaczyłem kto dzwoni. To była Danielle.
<Rozmowa telefoniczna>
-Halo
-Hej - usłyszałem głos mojej dziewczyny
-Cześć kochanie. Ciesze się że dzwonisz.
-Ta... - wiedziałem że to nie wróży niczego dobrego
-Danielle, o co chodzi? Nie brzmisz normalnie.
-Liam, ja.. nie wiem jak ci to powiedzieć.
-Po prostu
-Ehh.. No wiec.. Dostałam ofertę pracy jako modelka. Będę reprezentować firmę Chanel na wybiegu.
-To świetnie! - ucieszyłem się bo wiedziałem że Chanel ma siedzibę w Londynie, a to oznacza że będziey się częściej widywać.
-Tak.. Ale ja będę pracować w Stanach
-Ale.. jakto!
-Chciałabym żebyś znalazł sobie w tym czasie dziewczynę. Taką która nie będzie wiecznie wyjeżdżała.
-Danielle ale..
-Liam nie utrudniaj tego. Przepraszam cię - słyszałem jej załamany głos
<Rozmowa zakończona>
  I tak możnaby podsumować najgorszy dzień ale nie. Musiało się wydażyć coś jeszcze...
............................................................................................
Tadam! WRÓCIŁAM! Nowy rozdział napisałam i mam nadzieje że się podoba. Sorki że przerwałam w takim momencie ale cóż. Mówi się trudno. Hah. No więc następny napisze w ciągu tego tygodnia. Teraz wyjeżdżam jeszcze na 10 dni ale chyba będzie tam internet a jeśli nie to spróbuje dodać z IPhone
LICZĘ NA KOMENTARZE!!!
Pozdrawiam
Alex :*
Ps. Zapraszam też na mojego drugiego bloga