CZYTASZ=KOMENTUJESZ=OBSERWUJESZ=SPRAWIASZ TYM WIELKĄ RADOŚĆ AUTORCE!

sobota, 17 listopada 2012

Rodział 27

 
 
 
*Alex*
-Czytałeś go.. -Wyszeptałam i odsunęłam się od niego  - Jak mogłeś! To prywatne! - Wykrzyczałam przy okazji dając mu w twarz
-A co ja poradze?! To nie ja zostawiłem pamiętnik w łazience Lou
-Dziwne, wiesz? Bo jakoś jeszcze nie byłam w tamtych stronach i nie zdarzyło mi się żebym odwiedziła wasze pokoje.
-Hazz - usłyszeliśmy krzyk i do pokoju wpadł zasapany Lou który najwyraźniej troche pomylił droge i przebiegł dom wzdłuż i w szerz - Nie rób nic pocho... Ooo.. Chyba przeszkodiłem..
-Louis - spojrzałam morderczym wzrokiem na chłopaka który właśnie kierował się w strone wyjścia z pokoju - Ty tu zostajesz. I ON też
Chłopcy spojrzeli po sobie. Byli lekko przestraszeni. I dobrze. Wskazałam na łóżko a oni poslusznie osiedli kurczowo się siebie trzymając. Larry Forever. Normalnie się wzruszyłam -,-
-Który z was pierwszy znalazł moj pamiętnik? - spytałam stając naprzeciwko nich
-No.. Ja - westchnął Lou
-I mam rozumieć że oboje go czytaliści?
-Tak - wyszeptali po chwili ciszy
Westchnęłam. Nie ma to jak przyjaciele wbiją ci nóż w plecy.
- Tylko wyjaśnijcie mi po co to przeczytaliście.
-No bo... nooo... wiesz... no yyy...-zaczeli się naprzemiennie jąkać
- Mówcie szybko bo inaczej odstrzele-zobaczyłam przerarzenie w ich oczach
-Chhhcielliśmyyzoozobaaczczyććććwwkimmsiekoszchasz - powiedzieli szybko
-What the f***?
- Raz już powiedzieliśmy i nie będziemy się powtarzać. Mama zawsze mi mówiła że to nie elegancko-powiedział Lou po czym razem z Hazzą zwiali.
   Już chciałam za nimi biec, ale tych idiotów chyba nikt nie dogoni. Poza tym usłyszałam Liz krzyczącą ,że mam gościa. Zeszłam na dół do salonu gdzie stał wysoki blondyn, którem na mój widok zaswieciły paczadałka. Podbiegłam do niego i się przytuliłam. Oczywiście to wszystko yło pod czujnym wzrokiem moich przyjaciół
-Tris poznaj moich przyjaciół. To Lizz, Zayn, Liam, Harry, Naill i Louis. Kochani to Tristan - uśmiechnęłam się przy okazji zerkając na Trisa który był lekko zestresowany więc żeby mu ulżyć pociągnęłam go w strone mojego pokoju.
-Zapraszam - wskazałan na drzwi do pokoju a on nieśmiało wszedł do niego.
Przez pierwsze kilka minut nie wiedziałam co powiedziec. Taka niezręczna cisza...

Kilkanaście minut później
-To wcale nie było tak! - zaśmiałam się rzucając w niego żelkiem
-Jak to nie? Bardzo konkretnie powiedziałaś mu czego chce a on jeszcze konkretniej ci odpowiedział.
-No tak ale czy wg ciebie słowo "wypierdalaj z mojego pokoju" jest używane tylko do rozmowy ze  zboczeńcami
-No wiesz nie koniecznie ale patrząc na to w jakich słowach jest ono używane to..
-Osz ty! A gdybym teraz powiedziała to do ciebie?  - a on poker face
-Ha! I co? Zagięłam cię!
-A wcale że nie. Znam twój słaby punkt - poruszył brwiami
-Tak? A jaki on jest - spytałam patrząc na niego podejrzliwie
-A taki - odpowiedział i zaczął mnie łaskotać
-Hahaha pro hahah szeee hahah przestań!
-Nie! - zaśmiał się i wylądował na mnie i tak znaleźliśmy się w dość nietypowiej sytuacji..
-Złaź grubasie
-Nie. Jesteś bardzo wygodna chociaż troche koścista. Trzeba będzie cię podtuczyć
-O nie! Nie dam się utuczyć bo ty potem wrzucisz mnie do garnka i ugotujesz rosół.
-Nie... Rosół z ciebie nie byłby zbyt smaczny...

*Zayn*
Zaraz oszaleje! Ten gościu działa mi na nerwy! Kim on do jasnej cholery za przeproszeniem jest?! Przychodzi nie wiadomo skąd (tzn widziałem go na planie i to o niego się potknąłem ale to szczeguł) i zabiera mi Alex. No normalnie super (-.-) Nie moge się doczekać kiedy się pobiorą. A najgorsze jest że nie tylko ja nic nie wiem ale reszta też. No.. chyba Lizz wie ale nie chce powiedzieć. Wrrrrrr!!!
**********************************************
To był najkrótszy rozdział który pisałam tydzień! Rozumiecie?! Dobra a teraz do rzeczy. Robie sobie małe wakacje. Takie MAX 2 tygodnie. Wybaczcie ale musze sb troche życie poukładać bo mam w nadchodzącym tygodniu 2 klasówki i 2 poprawy tak więc życzcie mi szczęścia.
Bez odbioru
Alex
ps. Zadawajcie pytania na stronie do której link jest podany w zakładkach "PYTANIA DO POSTACI" i zapraszan na reszte moich blogów gdzie postaram sie dodawać rodziały
 
 
SORY ZA BŁĘDY ALE ROZDZIAŁ PISAŁAM Z PRZYJACIÓŁKĄ-DYSLEKTYCZKĄ ^.^!!!

sobota, 3 listopada 2012

Rozdział 26

 
 
 
-Lizz! - wydarłam się na cały dom
  Tak... Za jakąś godzine ma przyjść Tris i wszystko jest już przygotowane ale jestem tam MEGA nakręcona że musze to opisać w pamiętniku a tu jest problem. MÓJ PAMIĘTNIK ZNIKNĄŁ! Jeśli ktoś przeczytał to co tam napisałam, to się powiesze. Ja tam miałam zapisane wszystko. Tzn. chodzi mi o ostatnie tygodnie bo kiedy piszesz codziennie to kiedyś ten zeszyt musi się skończyć, nie? Reszte pamiętników znalazłam ale ten jak na złość się nie chce pokazać.  Przeszykałam wszystkie szuflady i walizki. Nawet chłopców. Normalnie popadam w jakąś paranoje ale nic nie poradze. Bez pisania jestem nikim bo jak pisze to wyładowywuje swoje emocje a teraz kiedy go nie mam to tak jakbym straciła przyjaciela.
-Alex! - usłyszałam głos Naill - znalazłem coś
Pobiegłam do kuchni w której urzędował chłopak. Jak nie ma Frieda to lubi sobie podjeść bo jak jest to nie pozwala się mu zblżać do lodówki bo jak to ujął "Jeśli tak dalej pójdzie to będziesz gruby a lodówka pusta". Uwielbiam go!
-Zobacz - chłopak wskazał na wielki udziec jagnięcy któremu (ja sądze) przyglądał się od jakiegoś czasu
-Tak widze. I co z tego?
-No zobacz jak się do mnie uśmiecha ale ja nie moge go zjeść bo Fried mi zakazał a jeśli go chociaż troche skubne to nie dostane kolacji a ma być kurczak! - krzyknął a oczy zaświeciły się mu jak malutkie topazy, z których zostały zrobione kolczyki, które ostatnio kupiłam.
-Kurczak?! Gdzie? - do kuchni jak torpeda wpadł Zayn
-Ma być dziś na kolacje - Horan dumnie wypiął pierś
-Super! Uwielbiam kurczaka! - Zayn zaczął odwalać jakiś dziwny taniec którego nie potrafiłam zidentyfikować więc zamiast tam stać, poprostu go minęłam i poszłąm dalej szukać mojego pamiętnika
*Harry*

 
-Harry! Zobacz co znalazłem - usłyszałem krzyk Louisa który dochodził z łazienki
   Wszedłem tam, troche się obawiając drastycznych widoków które mogłem zobaczyć po kąpieli mojego przyjaciela
-No i co? - spojrzałam na trzymany przez niego zeszyt
-Nie poznajesz?
-No tak średnio..
-To jest przecież pamiętnik Alex
-W takim razie przydałoby się jej go oddać - wyciągnąłem ręke po zdobyć ale chłopak natychmiast ją odsunął
-Znalezione = Niekradzione - wyszczerzył się - pozatym czy nigdy się nie zastanawiałeś co królewna o tobie pisze?
-Czasem ale to jest jej pamiętnik i nam nie wolno go czytać
-No weź! Nie bądz taki drętwy! Ja rozumiem że dalej coś do niej czujesz ale żeby aż t..
-Nic do niej nie czuje, ok?! Chodzi mi o to ze to nie jest nasz więc nie powinniśmy go brać
-Ehh.. Dobra
Wyciągnąłem ręke do chłopaka który właśnie wstał i podał mi zeszyt ale przez przypadek go upuścił
-Ups.. - jęknął kiedy zeszyt wylądował na posadzce
-Ta.. - mruknąłem i podniosłem zeszytj który akurat w tym momencie się otworzył na pewnej stronie - Co to jest?
Spojrzeliśmy na strone na której widniał wycinek z gazety i zdjęcie. Byliśmy na nim.. MY
-Dalej chcesz jej go oddać? - spytał Lou
-Tak ale najpierw przeczytać - czy ja to naprawde powiedziałem?!
Ruszyliśmy w kierunku jego pokoju po czym usiedlismy na łóżku. To chyba najciekawsza z książek jaką kiedykolwiek czytałem!
 
Drogi pamięniku!
To znów ja. Ostatnie dni były ciężkie a wiesz czemu? Bo musiałam wystąpić na scenie z bandą jakiś gogusiów. W sumie to są nawet fajni ale to nie zmienia faktu że mnie wkurzają. Właśnie wróciła z sesji z nimi. Na szczęście żyje i jak narazie nie mam ochoty więcej widzieć się z tymi niedorozwiniętymi bachorami już nigdy więcej. Czasem się zastanawiam kto kieduje moim życiem bo ja nigdy w życiu nie zrobiłabym czegoś tak głupiego jak to spotkanie...
 
Wtedy nie wytrzymałem. Zamknąłem zeszyt z głosnym hukiem, przy przypadek przycinając Lou palce. Spojrzałem na niego przepraszająco i pognałem do JEJ pokoju.
-Możesz mi wyjaśnić o co tu chodzi?! - spojrzałem na dziewczyne która właśne szukała czegośw szafkach
-O! Harry! Znalazłeś mój pamiętnik - zaświergotała i rzuciła sie by mnie przytulić
-A jesteś pewna że chcesz przytulać niedorozwinięte dziecko? - spojrzałem na nią wzrokiem który równie dobrze mógłby zabijać
-Czytałeś go.. -Wyszeptała i odsunęła się odemnie  - Jak mogłes! To prywatne! - Wykrzyczała przy okazji dając mi w twarz
**********************************
Na samym początku chce podziękować Rokiszji Tomlinson która podpowiedziała mi pomysł na ten rozdział. Wiekie dzięki! Kolejne podziękowania są dla moich przyjaciółek które nie mogły się ze mną spotkać a ja z nudów napisałam ten rozdział.
Do usłyszenia
Alex  :*

czwartek, 1 listopada 2012

Rozdział 25




-Dobra! Macie 30 minut przerwy! - krzyknął Dave
Jest! W końcu przerwa! Mam dość jego i tego że ciągle się na nas drze. Wrrr!!!
  Na choryzoncie pojawił się Tris (tzn. chyba to był on bo musiałam się przekonac czy to na pewno on). W szybkim tempie podeszłam w miejsce gdzie stał ale nie pomyślałam że może tam urzędować Królowa Mrozu. Podeszłam powoli starając się by mnie na zauważyła ale niestety
-O! Alex! Co tu robisz? - spytała ze złowrogim uśmiechem na twarzy
-Yyy - zaczęłam się jąkać co mi się rzadko zdarza - przyszłam od tak.
-Aha.. To w takim razie możesz już isć
Zobaczyłam że la Tris się oddala. Tak jakby mnie unikał..
-Tak. Już ide ale czy mogłabym na chwile pożyczyć twojego asystenta? - jak to głupio zabrzmiało! Zrobiłam z siebie totalną kretynke
-Po co? Przecież masz Li-zz - kiedy tak mówi to oznacza że jest pod irytowana.
-Tak wiem ale musze go o coś spytać. To potrwa tylko chwilke. Prosze - JA się płaszcze przed Scarlett!? Musze iść do psychiatry bo źle ze mną!
-Ehh.. Niech będzie - spojrzała na mnie z pogardą
-Dzięki - bąknęłam
-Tristan! - mój puls przyśpieszył - chodz tu na chwile!
-Tak panienko? - spytał troche przestraszony. Zauważyłam że nie chciał na mnie spojrzeć albo bardziej się tego bał.
-Alex chciała.. - tylko nie mów pożyczyć cię! PROSZE! Zrobnie wszystko tylko tego nie mów! - poprosić cię o pomoc w czymś bo jej ekipa sobie z tym czymś nie radzi
  TAK! Moje modły wysłychane! Dziękuje ci Boże
-Dobrze - wymruczał i spojrzał na mnie. Nie umiałam z nich niczego wyczytać. Były.. puste
-Chodz za mną - wskazałam głową na mój namiot w którym rozbiłam obóz
-Yhm
Szliśmy w ciszy. Przepuściłam go przodem i zamknęłąm namiot. On spojrzał się na mnie przestraszonym wzrokiem który od razu poznałam. To tym wzrokiem przeszywał mnie kiedy po raz pierwszy moja noga stanęła w domu dziecka oraz kiedy go opuszczałam
-Powiedz że to ty bo inaczej tego nie przeżyje - mój oddech przyśpieszył kiedy patrzyłam mu w oczy w których próbowałam odnaleźć odpowiedz na wszystkie pytania które kłębiły się w mojej głowie.
-Ale.. ja nie wiem o co Pani chodzi - wyszeptał i spuścił głowe
-Prosze cię. Nie kłam!  Zbyt długo cię szukałam żeby znów cię stracić
I nagle chłopak podniósł wzrok.
-Szukałaś mnie?
-Oczywiście że tak - odpowiedziałam i wtedy coś sobie uświadomiłam - pamiętasz mnie?
-Oczywiście Alexiu - powiedział i się uśmiechnął (Alexia to takie moje przezwisko który wymyśli i którego tylko on mógł używać)
 Nie mogłam utrzymać swojego szczęścia na miejscu i po prostu się na niego rzuciałam. O dziwo zdążył mnie złapać i nie runęliśmy na ziemie
-Tęskniłem za tobą- wyszeptał mi do ucha
-Ja za tobą też - powoli się od niego odsunęłąm czując że gdybym została dłużej w jego ramionach, chyba bym zemdlała - Co się z tobą działo przez te lata?
-Długo by opowiadać - zaśmiał się
-To skoro tak to licze że masz dziś czas bo musisz mi wszystko opowiedzieć
-Hmm.. Czy to zaproszenie?
-Owszem. To jak? Dziś o 19 u mnie?
-Z miłą chęcią - uśmiechnął się a jak odwzajemniłam ten uśmiech przez który faceci
a) mdleli
b) nie wiedzieli co powiedzieć
c) wariowali
*****************************************
Jak wiedzicie pojawiła się nowa postać. Jak się wam podoba? Dziś byłam na grobach(pewnie tak jak wszyscy) i wpadłam tam na pomysł na pewną akcje. Myśle że domyślicie się o jaką mi chodzi bo będzie się rozgrywała na cmentarzu. Czekam na komentarze i zapraszam na reszte blogów gdzie czekam na wasze komentarze ;)