CZYTASZ=KOMENTUJESZ=OBSERWUJESZ=SPRAWIASZ TYM WIELKĄ RADOŚĆ AUTORCE!

poniedziałek, 31 grudnia 2012

niedziela, 30 grudnia 2012

Rozdział 29

No więc to jest ta prawidłowa historia za którą chce podziękować tacie.
******************

Wyszliśmy z budynku i udaliśmy się do naszego hotelu. Nie to że coś ale nie było w nim zbyt wielu luksusów.. No i na moje nieszczęście, był tylko jeden pokój dzielony na dwa. Tzn. były dwa łóżka w różnych pokojach i jedna łazienka. Tsa.. Ta łazienka to jest chyba strasznie pechowa. A oto i jej historia..

Siedziałam sobie na łóżku i klikałam coś w komputerze. Weszłam na fb i tt i zrobiłam co miałam do zrobienia. Ponieważ było jeszcze wcześnie, to weszłąm jeszcze na youtube i pooglądałąm sobie filmiki z ich koncertów i niektóre z moich. Doszłam do wniosku że musze zmienić troszke styl. Odłożyłam go na bok i podeszłam do drzwi łazienki (wtedy jeszcze nie wiedziałam że pokoje są łączone) i to co zobaczyłąm normalnie mnie przeraziło! Stał tam Zayn okręcony ręcznikiem. Dokładnie przedemną i robił jakieś miny. A żebyście widzieli jego mine jak się zpostrzegł że stoi przedemną w samym reczniku który na dodatek zaczął się zsuwać z jego bioder.. W jednej chwili go złapał i i trzymał tak przez całą naszą konwersacje którą zaraz wam przedstawie
-Co ty robisz w mojej łazience?! - spytał patrząc na mnie oskarżycielsko
-W twojej? To chyba ja powinnam spytać o to ciebie!
-Nic nie ogarniam. No bo patrz. - podszedł do lustra znajdującego się po drugiej stronie łazienki i je odsunął. Ukazał mi się pokój dokłądnie taki jak mój ale odwrócony
-To ja chyba rozumiem co tu jest grane - westchnęłam - Wsadzili nas do dwóch pokojów z jedną łazienką po środku
-Aaa.. To teraz rozumiem czemu znalazłem dość sporą kasetke z kosmetykami. Mam nadzieje że nie wkurzysz się za to że porzyczyłem szampon? - powiedział rzucając we mnie pół pełną butelką. Przemilcze to że jeszcze dziś rano była pełna
-Spoko
-A mogłabyś wyjść bo chciałbym się chociaż ubrać
-Jasne- odwróciłąm wzrok od jego klatki piersiowej która nawiasem mówiąc była strasznie napompowana (^.^)
Wróciłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Potem zaczęłam się śmiać. No wybaczcie ale ta sytuacja była komiczna!

-Alex! - krzyk pana Malika wyrwał mnie z rozmyślań
-Co? - spytałam
-Jesteśmy
Westchnęłam i przesunęąłm się do wyjścia. Zobaczyłam że Zayn ma okulary powieszone na białym t-shirt-cie. Zwinnym ruchem mu je zwinęłam a on spojrzał na mnie wielce obrażony. Wyszczerzyłam się.
-Dobra ale zabieram cię dziś na kolacje
-Niech ci będzie ale prezent od Kelly nie wchodzi w gre - uśmiecham się i podaje mu ręke żeby pomógł mi wysiąść. Światła fleszy idą w ruch a nasi ochroniarze pomagają nam się przedrzeć przez fotoreporterów.
  Kiedy w końcu się przez nich przedarliśmy, zdjęłąm okulary i mu je oddałam.
-Dzięki. I możesz już opuścić ręke - mruknęłąm czując że dalej mnie do siebie przytula
-Nie. Wygodnie mi tak
Przewracam oczami i ruszam w strone windy. Kiedy docieramy do pokoju, Zayn staje przedemną a ręką zasłania drzwi.
-Widzimy się za 1h?
-Myśle że szybciej bo mamy jedną łazienke - śmieje sie - ja zajmuje pierwsza!
-Nie!!!
*************
Przepraszam że was troszke olałąm ale obiecuje poprawe. Kolejny rozdział postaram się dodać jak najszybciej bo planuje koniec tego opowiadania za mniej więcej 2 miesiące (jak dobrze pójdzie) i założenie nowego bloga KLIK który będzie opowiadał o czymś podobnym do Jamesa Bonda. Dobra lece bo musze jeszcze dodać rozdział na drugim blogu!
KOCHAM WAS!!! :***
ps. jak się wam podoba nowy szablon bloga?

niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 28

Ten rozdział dedykuje mojemu kochanemu tacie bez którego nie miałabym na niego pomysłu. A i dziękuje że zabrałeś mnie na Skyfall :*
*******************



Shanghaj - godzina 10.35

-Zayn! - wydarłam się na chłopaka który wciąż hasał po sali treningowej - Jutro nagrywamy tą scene i uwierz mi że nie chce poznać gniewy Dave kiedy się dowię że nie znasz kroków
-A po co mi kroki?
-A po to żebyś wiedział gdzie w którym momencie cię walne. O np. tak - walnęłam go w ramie z pół obrotu a on syknął z bólu
-Mogło być niżej więc się ciesz - uśmiechnęłąm się do niego perfidnie
-Wiesz co? Dzięki.
-Ależ prosze cie bardzo. - fuknęłam - A teraz wróćmy do próby
-Ale kogo to obchodzi jak walnąć?
-Mnie. Jak mi przyłożysz na mocno to Dave się wkurzy bo nie moge mieć żednych siniaków. No może poza tymi namalowanymi.
-Eh.. No dobra..
Stanął przedemną. Wzięłam czarnego pilota i włączyłam muzyke która wybijała dokładnie taki rytm w ajkim mieliśmy wykonywać kroki. Wiem że może dla was to jest nierealne ale aktorzy na planie wcale nie biją się naprawde. Ich instruktorzy ustalają choreografie tak by nikomu nic się nie stało. No oczywiście czasami trzeba walnąć troche mocnej by walka była wiarygodna..
-Dobra. 1,2..3. Nie! Nie tak! Najpierw musisz podnieść ręke i wziąć ten pistolet. No do cholery weź to zrób!
-Ale ja nie umiem. A tak wogule to nie mam motywacji..
-Zaraz będziesz miał jak ci przyłoże w twarz!
-Ale swojego chłopaka?
-Moim chlopakie jesteś tylko w mediach..
-.. I w papierach. - dodal mulat
-Oj zamknij się i pracój
-Ale ja dalej nie mam motywacji
-No do cholery, to co mam zrobić?! Przespać się z tobą?
Chłopak ochoczo pokiwał głową, a ja wywróciłam oczami.
-No to się zawiodłeś - warknęłam a po chwili do pomieszczeia weszła Kate
-Czemu nie ćwiczycie?
-Bo ten tutaj - wskazalam na Zayna - nie ma motywacji
-Zaynii.. - przeciągnęła ze słodyczą w ustach, dokladnie taką jakiej urzywała kiedy próbowała mnie namówić np. na występ na pokazie mody w staniku za 1 miliona dolców (później o tym wspomne bo ta sytuacja miała miejsce jakieś 3 dni temu) - Zacznij ćwiczyć. Alex z pewnością jakoś ci to poźniej zrekompensuje..
Spojrzeli obydwoje po sobie, a każde z nich zapewne myślało o czymś zupelnie innym.
-Kate, ty wiesz że on myśli o czymś zboczonym?
-Tak i dlaego kupiłam wam to - rzucila w chlopaka pewnym bardzo ciekawym opakowaniem. Myśle że każdy z was si domyslił co to było
-Serio?
-Tak a teraz wroćcie do pracy - uśmiechnęła sie i wyszła
-Kocham ją poprostu. Lepsza jest jak Paul
-Taa. super - warknęłam wkurzona
-A tak wogule to chcialem cie poprostu zaprosić na kolacje. To jak? Chyba że jednak wolisz to - pomachal mi przez oczami pudeleczkiem
-Nie. Wole kolacje ale najpierw ty zaczniesz pracować a dopiero poźniej na nią pójdziemy
-dobra. To gdzie mam stanąć?
****************
Sorki! Naprawde nie wiem gdzie mi uciekly te wyszkie dni a pozatym komp mi się popsul i teraz pisze z taty a on ma jakąś jaką dziwną klawiature i niektóre literki sie ne pojawiają i ALT sie zaciął.. Nie wiem kiedy kolejny więc wybaczcie.
Zarazie zapraszam na mojego drugiego bloga ;)

http://spotkanie-po-koncercie-1d.blogspot.com/